Obsługiwane przez usługę Blogger.

So no one told you life was gonna be this way, czyli moje 30. urodziny

przez - sierpnia 31, 2021

Ten post powinien pojawić się 6 maja, albowiem wtedy obchodziłam swoje 30. urodziny. Ale się trochę spóźnił.

Planowałam z okazji 30. urodzin potraktować lekceważąco tę okrągłą cyfrę na końcu. Jednak mimo napchania sobie komór sercowych przekorą i ustawienia się na odpowiedni dystans, jestem zmuszona przyznać, że... obchodzenie tych urodzin jednak mnie obchodzi.

Mogłabym zatem powtórzyć dziś za Rachel (a czasem aktualnie czuję się życiowo przebrana w różową bezę jak ona w scenie, w której wypowiada tę kwestię):

Tonight, all I wanted was to make it through this evening with a little bit of grace and dignity. I guess we can all agree that's not gonna happen.

 
(Tłumaczenie: Dziś  wszystko, czego pragnęłam, to przetrwać ten wieczór z odrobiną wdzięku i godności. Chyba wszyscy możemy się zgodzić, że tak się nie stanie. - nie zapłaciłam za usługę tego tłumacza, była za darmo w internetach jakby co).
 
W tym roku zamiast faktów o mnie - 30 moich sukcesów! Bo jak się ma 30 lat to przyzwoicie byłoby być success-full (tłumaczenie: pełną sukcesów).
  1. Zdobyłam 2 licencjaty i magistra z kierunków ekonomicznych, co daje mi wiedzę i legitymację do prowadzenia płomiennych dyskursów na tematy gospodarcze... oczywiście w bezpiecznej odległości w mojej głowie pod prysznicem. 
  2. Na oceanie rynku pracy ostatecznie założyłam własny archipelag, którego zostałam królową i pod takim szefostwem pracuje mi się najlepiej.
  3. Przekonałam się, że przelewanie komuś pieniędzy za wykonaną pracę jest bardzo fajnym uczuciem!
  4. Przekonałam się też, że przelewanie pieniędzy na konta ZUS i US (które zaczęłam rozróżniać, głównie bazując na datach wykonywanych przelewów) jest bardzo bolesnym uczuciem...
  5. Wprawdzie nie zupełnie samodzielnie, ale z dużym moim wkładem stworzyłam kuchnię i wyremontowałam łazienkę i toaletę, odnajdując w tym dużo radości.
  6. Potrafię profesjonalnie doradzić, jakich płytek NIE robić sobie w łazience, czego się nauczyłam na swoim długoterminowo bolesnym przykładzie (główna zasada jest taka, że płytki się robi w kolorze psa).
  7. W ogóle potrafię udzielić jeszcze kilku rad okołoremontowych i całkiem śmiało rozmawiam z fachowcami. 
  8. Bardzo ograniczyłam się w dawaniu rad. 
  9. Mam ulubioną śmietanę, markę butów i palnik na kuchence - ponoć to ostatnie jest bardzo dojrzałe.
  10. Nabyłam we wspólnocie majątkowej drogą... leasingu samochód z salonu, co jeszcze jakiś rok temu wydawało mi się właściwe jedynie prezesom spółek państwowych (w sumie nie wiem, dlaczego).
  11. Wyszłam udanie za mąż za człowieka, który na pewno mnie zapyta, dlaczego jest dopiero w jedenastym punkcie za samochodem i palnikiem na kuchence.
  12. Nauczyłam się gotować i piec i mam w menu pożądane przez małe tłumy (tłumiki?) specjalności.
  13. Pogodziłam się z tym, że chyba nigdy nie nauczę się pływać, jeździć na łyżwach, ładnie pakować prezentów i zajmować się kwiatami - ale jestem świadoma, jak wiele rzeczy umiem i jestem w nich naprawdę dobra (na przykład w robieniu bezy, ale kto raz robił bezę wie, że to mniejszy wyczyn niż się początkowo wydaje, ale warto utrzymywać w niewiedzy zachwyconych spożywających).
  14. Nie uzależniłam się od kawy. 
  15. Nie pofarbowałam jeszcze włosów.
  16. Gotuję perfekcyjnie jajka na pół-miękko bez czasomierza.
  17. Wyhodowałam jakieś 3 ogórki i 5 pomidorów - choć te ostatnie wielkością niezamierzenie wyszły koktajlowe.
  18. Odzwyczaiłam się od jedzenia całej tabliczki czekolady naraz co najmniej raz w tygodniu - choć pewną zasługę ma w tym sieć Biedronka, która wycofała jakiś czas temu czekolady malinowe (#tęsknię) i ma sklepy w tylko co drugiej miejscowości w tym kraju i na moją akurat nie padło.
  19. Wyterapeutyzowałam się i uwierzyłam w psychologię, broniąc jej (tak głośno, jak umiem, czyli relatywnie cicho) przed niewiernymi.
  20. Nabrałam realnego przekonania, że ludzie na ulicy serio się na mnie nie patrzą i ich w ogóle nie interesuję, a nawet jak się patrzą, to mnie to nie interesuje.
  21. Mam wielu świetnych znajomych, przy których jestem gotowa nawet... usnąć. To dla mnie naprawdę ważny wskaźnik zaangażowania w relację.
  22. Zdecydowanie mniej szkodzę planecie niż kilka lat temu.
  23. Używam regularnie odżywki do włosów i toniku do twarzy (to drugie od niedawna, więc nie wiem, czy ten punkt się źle nie zestarzeje :D)
  24. Wyrobiłam sobie renomę najlepszego researchera w rodzinie.
  25. Już wiem, dlaczego moje dłonie nie są specjalnie ładne i nie wyglądają tak ładnie w pierścionkach jak dłonie innych dziewczyn - bo mam relatywnie krótkie palce!
  26. Zaakceptowałam swoje ciało - i to mimo, że ważę najwięcej w życiu. Choć mam jeszcze malutki żal do genów za te krótkie palce.
  27. Nauczyłam się opowiadać kilka kiedyś trudnych historii z mojego życia jako anegdoty.
  28. Nie czuję wyrzutów sumienia, gdy mówię, że coś mi nie smakuje albo idę spać na imprezie, kiedy inni jeszcze się bawią.
  29. Pomimo słusznego już wieku utrzymałam status osoby, która się dużo uśmiecha i nie narzeka.
  30. Żyję w zgodzie - bo jestem pogodzona z większością rzeczy z przeszłości i z dużą częścią z teraźniejszości. Przyszłość jednak niestety dużym fragmentem jawi mi się nieznośnie.
Bo niestety, ale rok moich 30. urodzin przyniósł mi trudne do zaakceptowania informacje i to w momencie, gdy nabierałam przekonania, że jestem już we właściwych torach i już nie będę pchać swoich taczek obłędu pod górkę. Być może podzielę się tym wszystkim w tym miejscu (pewnie - jak to mają w zwyczaju wszyscy - dopiero, jak już przekopię tę hałdę gruzu, choć może ta droga relacjonowana na bieżąco byłaby cenniejsza) - na ten moment zostańmy przy tym, że w wieku 30 lat jestem skrzyżowaniem business woman z Bobem Budowniczym i stoję przed moją hałdą gruzu niesamotnie, bo z dłonią Mojego Ulubionego Człowieka w jednej ręce i psem panicznie bojącym się zastrzyków pod pachą.
 
A teraz z okazji moich 30. urodzin chciałabym życzyć sobie, abym istotnie miała to, co inni myślą tak głęboko gdzieś, jak to deklaruję. Jak nasz piesiu na załączonym obrazku.
 

Happy End

Oto przykłady z ostatnich max. 2 miesięcy, w jaki pokrętny sposób klienci wysyłali mi poprawki do przesłanych im raportów:
  • druk raportu i notatki ołówkiem, potem skan;
  • druk raportu, notatki niemożliwym do odczytania pismem, potem skan z co drugą stroną odwróconą do góry nogami.
Czekam na notatki wykonane pismem lustrzanym na wydrukowanym na zielonym papierze raporcie skanowanym na zmianę w przechyleniu 90, 180 i 270 stopni - proszę nie traktować tego jako inspiracji.

Może Ci się spodobać

23 komentarze

  1. Świetne podsumowanie. Co do pływania to ciągle nie tracę nadziei że się nauczę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawe podsumowanie 30 lat życia. Jesteś tylko rok ode mnie młodsza :). Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego co najlepsze z okazji urodzin i dzisiejszego Dnia Bloggera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opublikowałam post po tak długim czasie zupełnie nieświadomie w Dniu Blogera się okazuje :)

      Usuń
  3. Najważniejsze, by sobie poradzić z tym z czym się teraz zmagać. Życzę Ci dobrych pomysłów i skutecznych rozwiązań.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe podsumowanie na 30 urodziny :) spieszę z najlepszymi życzeniami zdrowia, szczęścia i miłości. Sama niedawno wskoczyłam na 3 s przodu a tu już 31 się czai za rogiem. Mam nadzieję (i życzę z całego serducha)żeby ta hałda gruzu okazała się dużo mniej problematyczna, niż wydaje się to obecnie <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkiego najlepszego! Super wpis i bardzo dużo sukcesów osiągnęłaś! Gratuluję :) Ja ostatnio obhodziłam moje 30 urodziny i też chyba zrobię tego typu wpis, ale bardziej w stylu ,,30 faktów o mnie" :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkiego najlepszego!
    Według mnie najważniejszymi punktami z listy są udany mąż i terapia.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny pomysł z tą listą sukcesów, a po 30stce naprawdę zaczyna się mieć zupełnie wywalone na to co myślą inni
    wszystkiego najwspanialszego!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy to ogólna zależność dla wszystkich, ale dla mnie tak :)

      Usuń
  8. Dziś nie narzekać to naprawdę duży sukces.
    Najlepsze życzenia i oby marzenia się spełniały :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystkiego najlepszego!
    Z pływaniem i łyżwami się nie poddaję... walczę od kilku lat, choć wiem, że regularność bardzo by mi pomogła :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawe podsumowanie. Tak zupełnie ignorować cudze opinie jest trudno, ale na szczęście często z wiekiem przychodzi ten moment, że one są coraz mniej istotne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym, żeby takie rzeczy przychodziły wcześniej z tym wiekiem ;) Ale lepiej późno niż później :)

      Usuń
  11. Jedenasty punkt mnie rozwalił na łopatki hahah. No to cóż życzę jeszcze więcej sukcesów. Spóźnione ale prawdziwe
    Pozdrawiam Kolorowo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście reakcja była taka, jak się spodziewałam ;)

      Usuń
  12. podziwiam gotowanie i pieczenie. Ja nadal tego nie umiem i obstawiam, że już się nie nauczę :D W każdym razie nie łudzę się :D
    Terapia to życie. Ale każdy musi do tego dojść sam, przekonywanie kogokolwiek raczej nic nie da.
    Samoakceptacja to ważna kwestia. Trzymaj kciuki, może i mnie się kiedyś uda.
    To samo odnośnie życia w zgodzie z przeszłością. Czasami bardzo ciężko jest zaakceptować to co sie wydarzyło.
    Śliczny psiak :)

    OdpowiedzUsuń

Hej, echo odpowiada!

Pst! Jak nie masz konta Google to kliknij Nazwa/adres URL i wpisz tylko nazwę.
Tak, wiem, mnie też przestrasza to URL :)