niedziela, 27 sierpnia 2017

Przygoda, przygoda / Każdej chwili szkoda!

Spodobało mi się ostatnio pisaństwo o moich eskapadach tu i tam! A że mam trochę czasu - bo nadal przelewam z pełnego w puste, czyli z konta oszczędnościowego na normalne z racji tego, że nie znalazłam jeszcze nowego sponsora chleba i ciastek (dla mniej zorientowanych - szukam pracy) - to podzielę się jedną z moich bardziej udanych wypraw. Wyprawa z gatunku tych bardziej skomplikowanych logistycznie, zorganizowana pod hasłem - "Trzy miasta w trzech krajach w pięć dni? Potrzymaj mi piwo!".

Korzystając z wyjątkowo długiej majówki tego roku (tak wiem, kiedy to było...) wybrałam się z koleżanką M. (która o dziwo nie wysłała mnie do specjalistów, słysząc ten pomysł) na eurotrip! Do... Wilna, Rygi i Tallina :) Myślę, że w ogóle to fajna, choć wymagająca wyprawa, więc pomyślałam, że póki jeszcze ciepełko może komuś się przydać mój przepis na to, jak się zmęczyć w 5 dni w innej strefie czasowej (tak tak!).

Wszystkie przejazdy między miastami - poza przemieszczeniem się do Warszawy, czym zajął się poczciwy Polski Bus, a czego nie polecam krakusom (ponad 5 godzin, co po kilkunastu godzinach powrotu aż z Tallina sprawiło, że miałam wrażenie, że już nigdy nie dojedziemy na miejsce...) - zrobiłyśmy przy wykorzystaniu przewoźnika Lux Express.

Ooo, powiem Państwu - tu jest jakby luksusowo! Duże autokary  z dużą ilością miejsca na nogi i mój jaskrawożółty plecak (który dostałam za darmo - ale nie od Lux Express! :D). No i drobny szmer-bajer: poza jednym przejazdem - a zaraz zobaczycie Państwo, że wykonałyśmy ich prawie milion - autokary miały na wyposażeniu tablety, dla każdego osobny, sprawne i proste w obsłudze (i domyślam się, że trudne do zepsucia). Na tabletach wgrane filmy i playlisty z muzyką. Dla kogoś, kto jak ja i M. spędził w tych autokarach pierdylion godzin - świetna sprawa, a wręcz wybawienie :)

Nasza wyprawa pod względem logistycznym rysowała się następująco:
  • kurs Kraków - Warszawa; start: 28. kwietnia 14:10, przyjazd: planowo 19:05, ale był sporo spóźniony i ja już miałam palpitacje serca, że nie zdążymy :D
  • przejazd metrem w Warszawie z Metro Wilanowska do centrum (dodatkowa atrakcja!)
  • kolacja w Nord Fishu w Złotych Tarasach (mają tam dobrą lemoniadę - bierzcie i pijcie!)
  • kurs Warszawa - Wilno; start: 28. kwietnia 23:05, przyjazd: 29. kwietnia 8:45 (czasu wileńskiego!), cena: 57 zł
  • nocleg w Wilnie, cena: kilkanaście euro na łepka
  • kurs Wilno - Ryga; start: 30. kwietnia 14:15, przyjazd: 30. kwietnia 18:15, cena: 29,5 zł
  • nocleg w Rydze, cena: 10 euro na łepka
  • kurs Ryga - Wilno; start: 1. maja 17:00, przyjazd: 1. maja 21:25, cena: 36,5 zł
  • nocleg w Tallinie, cena: 12,5 euro na łepka
  • kurs Tallin - Wilno; start: 2. maja 22:30, przyjazd: 3. maja 6:55, cena: 44 zł
  • kurs Wilno - Warszawa; start: 3. maja 10:35; przyjazd: 3. maja 17:50, cena: 50 zł
  • turboszybki przejazd w Warszawie z centrum do Metro Wilanowska (chyba) by zdążyć na wcześniejszy autobus do Krakowa (już teraz nie pamiętam, o której godzinie)
  • kurs Warszawa - Kraków - to trwało najdłużej..... Przynajmniej u mnie w głowie :D
Za wszystkie przejazdy Lux Expressem zapłaciłyśmy po 217 zł od osoby. Hostel w Rydze kosztował nas 19,95 euro (za cały pokój dwuosobowy), w Tallinie - 25 euro (za cały pokój dwuosobowy). Dodam tylko, że nie zależało nam na luksusach, ale chciałyśmy mieć raczej własną komnatę (i w przypadku Tallina to zaiste była komnata :D) na wyłączność :) Miałyśmy mały problem z noclegiem w Wilnie - pewien couchsurfer nas trochę wykiwał, więc zacouchowałyśmy jak biali ludzie za pieniądze w hostelu prowadzonym przez osobę polskiego pochodzenia za kilkanaśnie euro od osoby. Jak na znalezienie czegoś w godzinę - podczas, gdy ja znów miałam palpitacje - good enough ;)

Let's call it a wstęp :) Może o atrakcjach, cudach i dziwach poszczególnych miast opowiem w kolejnym poście :) Ok, omówmy się - liczba pojedyncza w poprzednim zdaniu nie jest akuratna ;)

Do zo!

Happy End

Osoba, od której kupiłam rower jeździła nim pół roku, nie mając żadnych problemów. Ja mam co chwilę. W sumie nie ma się czemu dziwić. Dziś chciałam napompować koło i... już wiem, co się dzieje, jak się odkręci cały wentyl -.-

50 komentarzy:

  1. Przyznaję, wyprawa ciekawa pod względem miejsc. Sam chętnie bym te miasta zobaczył tyle, że... nie w takim tempie. Raz byłem tak w Wiedniu, raz w Berlinie i nawet bym się nie ośmielił powiedzieć, że znam te miasta. Ba, miałem trzy dni na zwiedzanie Budapesztu i też czułem niedosyt. Ale może tylko ja tak mam? :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie ośmielam się powiedzieć, że znam te miejsca :) Ale chętnie opowiem, co udało mi się w tak krótkim czasie zobaczyć :)

      Usuń
  2. Wow! Dla mnie taka wyprawa to nie lada wyzwanie. Chociaż to byłoby bardzo ciekawe wyzwanie i przygoda. Może kiedyś się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Same przejazdy to już szkoła przetrwania, ale zapowiada się ciekawie...
    Może rower Cię nie lubi albo po prostu pechowa jesteś?

    OdpowiedzUsuń
  4. ja mam połowę rodzinie w Wilnie, więc mam patent na jeszcze lepsze ceny takiej podróży ;) Wilno jest piękne, uwielbiam to miasto:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zainteresowałaś mnie. Czekam na ciag dalszy, bo zorganizowałaś wyprawę jak najbardziej w moim stylu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie dalszy ciąg! Mam nadzieję, że zbiorę się z tym wkrótce! :)

      Usuń
  6. Jestem pod wrażeniem tempa :D Uwielbiam czytać o takich szalonych podróżach i czekam na ciąg dalszy Twojej opowieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wkrótce będzie ciąg dalszy - mam nadzieję! :)

      Usuń
  7. Fajnie, ale ja już potrzebuję komfortowej - albo krótkiej - podróży. Starość, niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę się starością nie zasłaniać ;) Niektórzy zwyczajnie wolą mniej intensywne wyprawy :)

      Usuń
  8. Haha, super brzmi ten plan! Ja uwielbiam długie podróże, im więcej przygód - tym lepiej! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudownie jest tak podróżować :) Jak tylko mi dzieciarnia podrośnie, to też planuję taką wycieczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam wtedy zajrzeć tu ponownie i skorzystać z podpowiedzi ;)

      Usuń
  10. Chciałabym przeżyć taką przygodę:) Ale ja chyba wolę mieć zaplanowane wycieczki i to dokładnie w miarę możliwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, zapewniam, że ta była dobrze zaplanowana :)

      Usuń
  11. Oj tak - skusiłam się na eskapadę po stolicy.
    Muszę się w końcu wybrać.
    Dawno mnie tam nie było.
    Oczywiście też trzeba by poczynić odpowiedni plan :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nieźle 😊 Sama też skusiłabym się na taką podróż 😊 ~RINROE

    OdpowiedzUsuń
  13. pomysł super! ;) sama skusiłabym się z chęcią na taką wycieczkę ;) muszę chyba zasugerować lubemu :D czekam na post z atrakcjami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze jak się ma lubego do towarzystwa - to wycieczka musi być jeszcze lepsza! :)

      Usuń
  14. Pomysł na wycieczkę bardzo ciekawy, chętnie bym się wybrała na taką wyprawę :)

    No tak to już z rzeczami jest u innych są idealne, a u nas co chwile coś się psuje. Tak samo jak z gwarancją póki jest to i rzecz działa, a potem kilka dni po wszystko szwankuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to chyba tak zaplanowane, by dwa dni po okresie reklamacyjnym się coś zepsuło ;)

      Usuń
  15. Tablety w busach? :) Kurczę, muszę chyba zdradzić Polskiego Busa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo, też myślałam, że nie zdradzę... ;)

      Usuń
  16. Ale ekspresowa podróż. :D Chyba byłabym bardziej zmęczona niż przed takim urlopem, ale to na pewno ciekawe przeżycie, które będziesz wspominać do końca życia. :) Odrobina szaleństwa zawsze spoko. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróciłyśmy turbozmęczone! Choć moja koleżanka następnego dnia poszła do pracy! :O

      Usuń
  17. Też bym tak z chęcią pojechała, ale chyba mój brak odwagi mnie ogranicza. ^^

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie podjęłabym się takiej podróży, także szacun :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic trudnego - pakować plecak i jechać ;)

      Usuń
  19. wyprawa super sprawa kocham się szwendać:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kurczę, ale mało czasu miałaś na oglądanie wszystkiego. Nie wiem czy bym się zdecydowała na taki wyjazd, bo w sumie dla mnie za duże tempo i za mało czasu na miejscu. Ale co kto lubi :) Ja tak zawsze szacuję sobie 3 dni na miasto, wtedy wiem, że nic nie przeoczę i że mogę odznaczyć kolejną gwiazdkę na mapie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, nie uważam, że jakoś super poznałam te miasta. Ale zobaczyłam najciekawsze rzeczy na pewno i wiem, gdzie bym chętnie powróciła :)

      Usuń
  21. Super pomysł na podróż! Na pewno długą ją zapamiętasz :))
    dreamerworldfototravel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak byłem w gimnazjum (taaa... jestem już tak stary, że pamiętam co to i czym się to jadło) pojechałem na trzy wyprawy z nauczycielem geografii, kolejno do: Francji, Włoch i Anglii, oczywiście wszystko w kolejnych latach mojej nauki. :) Też w jakieś pięć dni zwiedziliśmy w każdym z tych państw sporo, głównie atrakcje z pocztówek itp. Nie mniej jak parę ładnych lat później byłem znów we Włoszech to pewne miejsca wydawały się mi bliskie. :D

    Zwłaszcza super są zachody Słońca nad morzem.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musiał być świetny nauczyciel - lekcja geografii w praktyce :)

      Usuń
  23. To musiała być fajna przygoda. :) Dla mnie jednak to byłoby chyba za krótko w każdym miejscu i zdecydowanie za dużo podróży. Ledwo wytrzymuję pięć godzin w pociągu. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przejazdy były najbardziej męczącą sprawą, przyznaję!

      Usuń
  24. Piękna wyprawa, aż bym rzuciła wszystkim w cholerę i poszła (pojechała) w Twoje ślady :)!!!
    P.S. Dzięki za odwiedziny... dawno, dawno temu :)!!!

    OdpowiedzUsuń
  25. Czytam z zaciekawieniem i aż chce się gdzieś wybyć !!! Podziwiam odwagę i Twój entuzjazm !!! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń