niedziela, 6 sierpnia 2017

Wodą, ogniem, burzą, perłą na dnie

Doznałam ostatnimi czasy egzystencjalnego mindfucku. Miałam przekonanie, że ludzkość dorosła do niekwestionowania pewnych rzeczy i że pewne postulaty rodzą się tylko w niedokształconych i niedokształtowanych głowach. Tymczasem - bang! - nic nie jest takie znowu oczywiste.

Jednym z powodów zakończenia mojej ostatniej przygody sercowej było zdanie kolejnego Pana (przyjmijmy oznaczenie Pan T. - i ja się serio boję, że kiedyś zabraknie mi alfabetu :D), że według niego, zupełnie na serio, kobiety nie powinny mieć prawa do głosowania. Bo są emocjonalne, podejmują nieracjonalne decyzje i głosują na to słynne "lewactwo" (z tym, że tym razem nie chodziło o prawa paradujących "odszczepieńców", a te wszystkie 500+ i inne plus).

Posłużę się teraz elementem kultury: klik!

Myślę sobie - nie no, wykształcony, dojrzały (przynajmniej o dojrzałym PESELu), na pewno ma jakieś argumenty, może nawet logiczne, może nawet można podyskutować - ja nawet lubię.

Dowiedziałam się zatem, że statystycznie kobiety są mniej inteligentne od mężczyzn (i co ze mnie za ekonomista, co nie czai statystyki), najlepiej by było, gdyby zajmowały się domem (bo wtedy dzieci nie mają problemów ze sobą) i wejście kobiet na rynek pracy zepsuło ten rynek, bo płace się zmniejszyły (ten argument w sumie nawet poruszył nerw dociekliwości w moim ekonomicznym umyśle, ale - co ze mnie za ekonomista, skoro nie czaję statystyki -.-).

No i ta cała historia o uciśnieniu kobiet na przestrzeni wieków to ta słynna "lewacka propaganda". I to w książkach do historii dla dzieci! :O Och!

Jako, że od jakiegoś czasu moja głowa otwarta jest trochę szerzej, tkanki mózgowe wytwarzają trochę więcej wyrozumiałości, a do serca przytuliłabym i wojującą feministkę, i panią Krysię z Wiejskiej, wzięłam się nad tym zastanawiać.

I zaiste, na pewno dla rodziny i dzieci obecność matki w domu jest nieoceniona. I jest mnóstwo, mnóstwo kobiet - może nawet większość, które najchętniej rzuciłyby swoje ołówkowe spódnice i bluzy z Tesco w diabły - gdyby tylko mogły, gdyby jedna pensja w domu wystarczała na wszystko, co tam kto sobie marzy (a jak niektórzy mają małe te materialne marzenia - bo można - to i wystarcza). I nie uważam, że takie kobiety są mniej warte czy nie mają ambicji - można lubić się realizować na różnych polach, a zawód "mama" to nie taka znowu prosta fucha.

Ale!

Właśnie można lubić się realizować na różnych i wielu polach jednocześnie. Przynajmniej ja żyję takim przekonaniem (pewnie niektórzy bardziej doświadczeni życiowo mnie poprawią, że to raczej żyję złudzeniem, no nie wiem...). Ja to lubię moją pracę (jeśli ją mam - bo nadal nie mam, jakby co), ale też lubię dla kogoś gotować i mam podejrzenie, że lubiłabym też bycie mamą. I ja to bym nie zniosła, gdyby ktoś mnie ograniczył tylko do jednego pola realizowania się. I to tylko z tego powodu, że jestem XX.

Poza tym.

Wracając do kwestii prawa do głosowania - to z tego pola też miałabym być wyrugowana, bo jestem XX? I mam ponoć zapisane w genomie infantylność, przewrażliwioność i nieracjonalność? Może rzeczywiście to cechy przypisane bardziej kobietom niż mężczyznom. Ale są kobiety, które potrafią być bardzo silne, zdecydowane i racjonalne, a i mężczyźni są, którzy są wrażliwi, niezaradni i niekonkretni. Znów posłużę się elementem kultury - klik!

A nade wszystko!!!

Tak, kobiety - i to całkiem niedawno - dostały wiele praw, których nie miały do tej pory, a w wielu krajach i kulturach nie mają do tej pory. Wyszły spod mniej lub bardziej opiekuńczych skrzydeł mężów i ojców i mogą decydować o sobie zupełnie same. Mogą, ale i muszą.

W poprzednim poście pisałam o książce Tomka Michniewicza, w której opisuje konserwatywne społeczeństwa muzułmańskie w sposób, w jaki my może nie patrzymy na nie. Kulturę, w której kobiety mogą mniej niż ich zachodnie koleżanki, ale i mniej muszą. Nie muszą chodzić do pracy i mają wolny czas na sprawy urodowe (noo, one pod tymi szmatkami ponoć czasem chowają niezłe skarby) czy towarzyskie. I nie zazdroszczą. A można im trochę pozazdrościć.

Ale gdy trochę mają pecha - mają raczej najgorzej, bo nic nie mogą zrobić. Nie mogą wziąć spraw w swoje kobiece łapki i budować życia po swojemu, bez męża albo z kimś innym.

Ja mam na przykład mocne poczucie tego, że jestem odpowiedzialna za swój los i niechętnie oddaję różne części swojego życia w czyjeś ręce (i to też niedobrze w sumie...). Lubię poczucie, że jeśli mi się nie poszczęści w jakichś obszarach życia - poradzę sobie. Wiele moich koleżanek w sytuacji, gdy opuści je ich mężczyzna - zostają z bardzo skromną bazą do działania, bo brakuje im wykształcenia czy doświadczenia w wielu sprawach.

I podczas, gdy jestem gotowa - a przynajmniej chciałabym być - oddać swój czas, trochę kariery zawodowej i niezależności, by być z kimś, za nic w świecie nie oddałabym prawa do decydowania o sobie. Bo rezygnacja z prawa głosu dla kobiet oznacza, że tylko mężczyźni będą decydowali, jak będzie wyglądało państwo, w którym żyją i mężczyźni, i kobiety. A jest sporo zagadnień z zakresu prawa, które dotyczą tylko kobiet.

A może zwyczajnie trzymam się takich rzeczy by nie czuć się niewartościowa jako kobieta - skoro nie mam swojego mężczyzny i dzieci...

Zaiste, zastanawiam się, czy może rzeczywiście moimi poglądami gdzieś nie wpisuję się w naturalny porządek rzeczy. Może rzeczywiście mam jakieś braki jako kobieta. Może rzeczywiście pewne sprawy są idiotycznym wymysłem cywilizacji, wykraczającym poza porządek, jaki był i nie zaprowadzi nas to w żadnym dobrym kierunku. Serio się zastanawiam - nie, że ironizuję. I że rzeczywiście nie umiem być kobietą.

Happy End

Zepsułam rower. Chłopak mojej współlokatorki pomógł mi naprawić. I zepsuła się inna rzecz... Jak żyć?

20 komentarzy:

  1. Wychodzę z założenie,że ktoś,kto głosi takie hasła trochę z głową musi mieć nie tak. Prędzej bym taką osobę pozbawił jak już prawa do głosowania niż te kobiety ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki - już myślałam, że coś ze mną jest nie tak.

      Usuń
  2. Wydaje mi się, że jeśli już ktoś tak zawzięcie głosi te hasła, iż najlepiej, by kobieta siedziała tylko w domu z dziećmi czy żeby jeszcze nie miała prawa do głosowania, to i argumenty już nie przemówią. A jeśli poda się takiemu mężczyźnie - zazwyczaj to jednak przedstawiciel tej płci twierdzi, że wie lepiej, jaka powinna być prawdziwa kobieta xd - konkretne przykłady kobiet odnoszących sukcesy zawodowe, to jeszcze powie "wyjątek potwierdza regułę". Nigdy nie lubiłam tego powiedzenia, bo wg mnie to jakiś czysty absurd. Ja np. nie widzę się w tej roli narzucanej kobietom. Gotowanie tak średnio mnie wciąga, raczej zabieram się po prostu za dania, które lubię, a te z reguły nie są zbyt skomplikowane. A z podejściem do dzieci to u mnie jeszcze gorzej. U niektórych widać taką naturalną skłonność do zajmowania się nimi, której u mnie nie ma właściwie wcale. Może i z czasem się to zmienia, jednak wolałabym najpierw i tak zabezpieczyć się finansowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, jeszcze tego nie dodałam w swoim wpisie! Takiego dziwnego przekonania facetów, że wiedzą lepiej co kobiety chcą!

      Usuń
  3. Zawsze pozostają Ci jeszcze inne alfabety ;)
    No cóż oby takich facetów było coraz mniej...
    Ja tam się cieszę że mam prawo wyboru, decydowania o sobie i nie muszę siedzieć w domu i z wdzięcznością czekać na faceta, bo jest jedynym żywicielem rodziny.
    A jak coś nie pasuje temu panu to niech pojedzie sobie gdzieś, gdzie kobiety jeszcze głosu nie mają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo szuka kobiet, których udzielanie się w sprawach politycznych czy gospodarczych nie interesuje. Są takie przecież!

      Usuń
  4. Kto tak mówi najwyrażniej boi się Kobiet :) Mężczyżni przekonali się jakie kobiety potrafią być silne i to ich przerasta :) haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może. Nie myślałam, że można się mnie bać ;)

      Usuń
  5. Nie rozumiem facetów, którzy są przeciwny kobietom. Już z samego szacunku dla własnej matki powinni mieć inne zdanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie!
      Sam strzela sobie w stopę mówiąc takie coś komuś, z kim chciałby ponoć wiązać przyszłość -.-

      Usuń
  6. Nawet nie chce mi się dyskutować na ten temat, mam nadzieję, że pogoniłaś go ostro :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Herbata się rozlała na przykład. Ze złości.

      Usuń
  7. Takie słowa od razu kojarzą mi się z panem Januszem Korwin-Mikke. Jak dla mnie jest tak samo groźny jak skrajna prawica, a może raczej skrajna głupota. Właściwie nie ma co wojować z takimi tezami, bo i tak się nie przekona takiej osoby. Tak ogólnie rzecz biorąc odbieram takie sytuacje. :)

    Ja to jeśli o Polskę chodzi widziałem w sumie nie aż tak wiele. A o innych krajach nie ma co mówić. Chciałbym kiedyś zwiedzić kraje typu Norwegia, Finlandia. Jakoś ciągnie mnie do fiordów, ryb i takich klimatów. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze kombinujesz - trafiłam na wyborze Korwina Mikke. Zawsze myślałam, że z takimi osobami dobrze mi się może być, bo mają myślenie wolnorynkowe i są samodzielni. Ale teraz już będę ostrożniejsza...

      Usuń
  8. ja uważam że to kobiety są siłą. Intelektualną i fizyczną. nie postura daje moc, ale to co mamy w srodku

    OdpowiedzUsuń
  9. wszystko oddam, ale nie wolność wyboru. Lubię brać życie w swoje ręce i sama o sobie decydować. I prawdę mówiąc, bardzo szanuję kobiety, które zostają w domu i zajmują się domem, ale wiem, że to nie jest fucha dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też je bardzo szanuję. To też wymaga odwagi i ambicji.

      Usuń
  10. Wkurzają mnie nie którzy ludzie !
    Jak można się tak zachowywać !
    Pozdrawiam !
    LovelyBooks
    Ps. W kobietach siła

    OdpowiedzUsuń