poniedziałek, 31 lipca 2017

Fantazja przeczy nudzie

Przed państwem coroczny post książkowy! Poprzedni post tutaj - klik!

Jak widać - nadal mam rozstrzał gatunkowo-tematyczny, zaczynam nowe serie książek, nie kończąc poprzednich i mam luki w pamięci co do książek, które po przeczytaniu mi się podobały.

Enjoy!

Klasyki i chyba klasyki

Lśnienie, S. King
*******
Nie przepadam za tego typu książkami, gdzie są jakieś paranormalne historie. Ale to klasyk - musiałam sprawdzić, co to :)

Popiół i diament, J. Andrzejewski
*******
Ciekawa historia o tematyce czasów powojennych. To jedna z tych książek, które najpierw chcę przeczytać, by obejrzeć film - który chyba jest jeszcze większym klasykiem.

Ptaki ciernistych krzewów, C. McCullough














Biografie

Brigitte Bardot, M. Oleksiewicz 
***
Byłam strasznie zawiedziona tą książką. Szukam innej o tej ikonie.

Rotmistrz Pilecki. Ochotnik do Auschwitz, A. Cyra
********
Rotmistrz Pilecki to ostatnio dość modna osobistość i odkurza się pamięć o nim. Dla tych, do których info o Pileckim jeszcze nie dotarło - to pewien szalenie (i to dobre słowo) odważny człowiek, którego najbardziej doniosłym zadaniem życiowym było DOBROWOLNE dostanie się do Auschwitz w celu zbadania i zraportowania tego, co się tam dzieje. Pilecki jest jednym z żołnierzy wyklętych - po wojnie został uwięziony i zabity przez nową władzę. Chciałam dowiedzieć się więcej na jego temat. Książka składa się z dwóch części. Pierwsza to biografia samego Pileckiego, w której autor zarysowuje go jako takiego patriotę okresu międzywojennego, wojennego i krótko po wojnie, jakiego sobie zwykle wyobrażam. Druga to raport Pileckiego z pobytu w Auschwitz. Raport skrupulatny, ciekawy, pokazujący codziennie życie więźniów - tak, to była ta ciekawsza część książki! Momentami raport... humorystyczny? Na przykład, gdy Pilecki oświadcza znajomemu w Auschwitz, że decyduje się na ucieczkę, na co ten reaguje: hola hola, stary, ty myślisz, że możesz sobie po prostu tak wyjść? Na co Pilecki, że w sumie sam zdecydował, że tam się znalazł, to i sam zdecyduje, kiedy wyjść.

Obywatel Stuhr. Z Jerzym i Maciejem rozmawia Ewa Winnicka, J. Stuhr, E. Winnicka, M. Stuhr
*******
O rodzinie taki wywiad. I o filmie "Obywatel", którego nie widziałam. Anegdoty w planu i scenariusz.

Tajemnice Windsorów, M. Rybarczyk
******
Na pewno było w tej książce kilka rzeczy, których nie wiedziałam i byłam nimi zaskoczona. Na pewno to była fajna lekcja historii brytyjskiej rodziny królewskiej. Ale chyba jeszcze poszukam czegoś ciekawszego w tym temacie.

Tak sobie myślę, J. Stuhr
*******
Lubię bardzo postać pana J. Stuhra i z przyjemnością przeczytałam. Książka w formie dziennika. Dużo komentarzy na temat sytuacji w kraju. Trochę wspomnień dawnego studenckiego Krakowa (to już nie ten klimat chyba :/). Sporo uwag o aktorstwie - czuje się, że w wykonaniu pana Stuhra to sztuka, rzeczywiste, świadome przeradzanie się w wymyśloną postać, a nie recytowanie tekstów i robienie min.

Książki o innych krajach i kulturach

Biała Masajka, C. Hofmann
*****
Opowieść o kobiecie, która zakochała się w Masaju i postanowiła zostać jego żoną. Książka bardzo ciekawa, zdaje się, że na faktach, ale... nie mogłam znieść naiwności tej kobiety i jej usilnych prób podporządkowania tego świata, w jakim się znalazła swoim regułom i temu, jakby chciała go widzieć.

Gringo wśród dzikich plemion, W. Cejrowski
*******
Uwielbiam niesamowity styl opowiadania o innych światach przez pana Cejrowskiego. Książka utrzymana w podobnym tonie - dużo informacji i dużo charakterystycznego humoru.

Heban, R. Kapuściński
*********
O, jakie to było dobre! Myślę sobie - phi, reportaż! Co może mnie zaskoczyć? I jak można osiągnąć w tym mistrzostwo, co ponoć udało się Kapuścińskiemu? I to było tak dobre! Poza opisem samego pobytu w Afryce autor opisuje specyfikę tego kontynentu i mentalność ludzi. Było tam tyle spostrzeżeń, na które nigdy nie bym nie wpadła! Na przykład, co może być jednym ze źródeł zacofania cywilizacyjnego Afryki. Może to, że w mentalności Afrykańczyków to, co obce, pochodzące od białego z zasady jest gorsze i trudno jest przekonać Afrykańczyków do wynalazków - nie tylko materialnych - białych ludzi. Europejczycy na przestrzeni wieków podpatrywali inne kultury i korzystali z ich zdobyczy (Wschodu, Dalekiego Wschodu), sprawdzali, co może być lepsze niż ich rodzime pomysły. Trochę to na czasie patrząc na to, jak teraz cywilizacja zachodnia nosi głowę wyżej niż inni i się zamyka na to, co z zewnątrz.

Swoją drogą, T. Michniewicz
********
To jest ulubiony autor mojej współlokatorki i to ona podsuwa mi książki jego autorstwa - choć to nie tylko książki. To albumy pięknych zdjęć z ciekawym tekstem! O co w książce chodzi - muszę zacytować: "Wszyscy troje usłyszeli taką samą propozycję: Zabiorę cię w dowolne miejsce na świecie. Pod jednym warunkiem – decyzję, dokąd chcesz lecieć i po co, musisz podjąć już, w tej chwili. Więc gdzie chciałbyś teraz być?”. Bardzo, bardzo, bardzo ciekawy jest fragment o świecie ortodoksyjnego islamu, a zwłaszcza o kobietach w nim! Mówi o tym, że tak - kobiety mają wiele ograniczeń w tym świecie. Ale po pierwsze - są one dla nich czymś normalnym, czymś, do czego przywykły (nie mam tu na myśli rzeczy turboekstremalnych, wiadomo). A po drugie - będąc po opieką mężów, nie martwią się o wiele rzeczy, o które martwią się kobiety Zachodu - praca, bieganina. Jedno z bardzo ciekawych spostrzeżeń książki. Dwie pozostałe lokalizacje to Afryka dzika i amerykańska kolebka jazzu i bluesa - Orlean.

Światu nie mamy czego zazdrościć. Zwyczajne losy mieszkańców Korei Północnej, B. Demick
**********
Bardzo interesuje mnie tematyka Korei Północnej, a nie ma za wiele literatury i w ogóle informacji w tym temacie. Ta książka zdecydowanie zaspokoiła mój apetyt! Długa opowieść o życiu kilku uciekinierów z tego surrealistycznego państwa i ich życiu najzupełniej codziennym, daleko od stolicy. Polecam gorąco!

Książki o historii

Cynkowi chłopcy, S. Aleksijewicz
*********
Uwielbiam reportaże tej autorki - noblistki! Ten jest o młodych mężczyznach ze Związku Radzieckiego, którzy brali udział w wojnie w Afganistanie. Wojnie, której do końca nie rozumieli, która wydawała się bez sensu, nie przyniosła bohaterstwa jakiego oczekiwano, bo nie była to walka o własny kraj, a wojnie, która przyniosła im śmierć, kalectwo i traumy.

Historia Rosji. Tom I, L. Bazylow
*******
Ok, każdy jest trochę stuknięty. Ja czytam książkę o historii Rosji :D Wiecie, że rdzennym sercem Rosji nie była Moskwa, a Kijów? Książka wyczerpuje temat, ale i wyczerpała trochę mnie - przed drugim tomem muszę odpocząć :)

Mała Zagłada, A. Janko
*******
Myślałam, że to będzie książka ogólnie o dzieciach w trakcie wojny, a to była historia konkretnej wsi i konkretnych dzieci, które zostały osierocone po akcji Niemców. Poza samą historią ładnie zarysowane było to, jak trauma z dzieciństwa ciągnęła się za bohaterami w późniejszym czasie, nawet już w życiu dorosłym.

Polska Piastów, P. Jasienica
*******
Tak tak, no serio każdy jest trochę stuknięty. Ja czytam o historii Polski :D Sięgnęłam po tę książkę po filmiku o jej autorze na YouTube z kanału Historia bez cenzury. Że niby z lekkością opowiada o historii. I istotnie, prawda! Są momenty mniej interesujące i bardziej zawiłe, ale generalnie - czytało się to jak ciekawą opowieść. Bardzo spodobał mi się początek, gdzie autor pokazując fakty, osiągnięcia cywilizacyjne ziem polskich, dowodzi, że nasza państwowość była już całkiem-całkiem rozwinięta nawet przed chrztem. Jak ktoś też jest stuknięty - polecam!

Wszystkie wojny Lary, W. Jagielski
*********
Świetna książka. Tyle spostrzeżeń, wniosków, na które bym nie wpadła. Koncentruje się na historii Czeczenii - wyjaśnia, skąd wzięły się problemy w tym regionie (a o czym - wstyd się przyznać - nie wiedziałam nic). I ładnie łączy się z tym, z czym mamy do czynienia teraz - problemem radykalizującego się islamu i Syrii.

Książki z historią w tle

Służące, K. Stockett
******
Historia o czarnoskórych kobietach służących w domach białych rodzin w Stanach Zjednoczonych. Nie rzuciło mnie to na kolana, ale przeczytałam z pewną przyjemnością :)

Światło, którego nie widać, A. Doerr
********
Książka, w której przeplata się kilka historii, które potem razem się łączą i to w niewymuszony sposób. I historia w tle!

Tańcząc z wrogiem, P. Glaser
*******
Książka, napisana przez bratanka głównej bohaterki. Ta jest kobietą, której udało się przetrwać wojnę i wykorzystała do tego swoją umiejętność - taniec.

Ulica tysiąca kwiatów, G. Tsukiyama
*******
Akcja książki dzieje się w Japonii, w czasach od wojny do lat 60, w obrębie rodziny japońskiej, którą dotykają wydarzenia historyczne.

Książki, których nie tykam, a coś mnie tknęło
...a ja nie czytam poradników, książek psychologicznych i harlequinów. Resztę wszystko biorę jak leci :)

Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu, R. Brett
*******
To jest klasyczny przykład typu książek, których nie lubię i to nawet widać w tytule. Ale myślę, że przeczytałam ją w dobrym momencie życia - gdy zaczęłam wierzyć w psychologię i sama poddawać się praktykom psychologicznym (pod okiem specjalisty - rzecz jasna!). Było w tej książce tyle rzeczy, które kiedyś po prostu bym przeczytała i nawet nie zwróciła na nie uwagi, uznając za psychologiczny bełkot, a tutaj pomyślałam kilka razy: "Tak! Tak miałam! Ale już to wiem!". I mój ulubiony fragment tej książki - o tym, jak zacząć pisać. Bo autorka marzyła by pisać. Fragment z wymienieniem wszystkich warunków, których NIE TRZEBA spełniać, by zacząć.

Bóg w wielkim mieście, K. Olubińska
******
Książka, którą dostałam od mojej współlokatorki z okazji... załamania. Chyba ku pokrzepieniu serca. W środku - rozmowy z różnymi znanymi osobami, które deklarują się jako osoby kierujące się wiarą w życiu. W ramach spoilera mogę zdradzić motyw, który przewijał się często w tych rozmowach - zaufania i zawierzenia w Opatrzność. Takie: Panie Boże, działaj, ja ufam. Albo może ja szczególnie zwróciłam uwagę na ten wątek, bo mi trudno zawierzyć tej Opatrzności, czy - jak kto woli - opatrzności, losowi, siłom natury czy jak to tam zwał. Ja to lubię wsadzić wszędzie swoje paluchy i kombinować. Ale może napiszę kiedyś o tym post. Ocenę dałam średnią, bo ja to nie lubię takich książek. Może ja nie wszystko w takich książkach rozumiem, ale sporo w nich takiego czczego gadania, blablabla, trzymajmy się za rączki, tekstów jak z kolorowych gazetek dla kur domowych, bądź sobą, ale się zmieniaj, bądź przyjaciółką przyjaciółki. A, i dzięki tej książce poznałam Wojciecha Modesta Amaro, dla którego obejrzałam na moim bezrobociu wszystkie odcinki Hell's Kitchen. Programu, z którego zrezygnował zdaje się właśnie ze względu na wartości, do jakich się zwrócił w pewnym momencie życia. Oj, od początku wiedziałam, że on tak na serio to nie umie się tak pieklić <3

Dasz radę. Ostatnia rozmowa, J. Podsadecka, J. Kaczkowski
*******
Tego typu książek raczej nie tykam, ale akurat postać księdza Kaczkowskiego bardzo lubię. Wiadomo, ogromna motywacja, pasja, pozytywna energia itd. Styl bycia i wypowiadania się, który mógł się przebić w teraźniejszym świecie, ale jednocześnie nieodchodzenie nawet na krok od zasad religijnych, co raczej nie jest popularne.

Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika, S. King
*********
Sporo tknęłam w tym roku tego, co niby nie tykam. Byłam ciekawa, jak można napisać poradnik pisania. I czy coś można z tego wyciągnąć. Można!

Serie książek

SERIA: CYKL TUDOROWSKI
Wieczna księżniczka, P. Gregory
*******
Bardzo upodobałam sobie książki o księżniczkach i królowych. Po Marii Antoninie i carycy Katarzynie przyszedł czas na Katarzynę Aragońską.

SERIA: FRANCIS URQUHART 
House of Cards. Bezwględna walka o władzę, M. Dobbs
********
Książka, która zainspirowała do stworzenia serialu, z tym, że - jeśli dobrze się orientuję - akcja serialu dzieje się w USA, a książki - w Wielkiej Brytanii. O, zaiste - bohater cechuje się bezwzględnością. A zakończenie jest mocne i jak dla mnie niespodziewane - sięgnę po dalszą część.

SERIA: HARDA
Harda, E. Cherezińska
********
To była jedna z moich ulubionych książek, jakie przeczytałam w tym roku. Opowiada o początkach polskiej państwowości - historii Mieszka I i jego dzieci - Bolesława Chrobrego i tytułowej Hardej - Świętosławy. Historia tej drugiej była w książce zarysowana tak nieprawdopodobnie, że musiałam zweryfikować, co było faktem, a co tym, co na podstawie historii domalowała autorka. A więc Świętosława, córka Mieszka I - władcy dopiero co narodzonego państewka, na wpół jeszcze pogańskiego, została rzeczywiście królową Szwecji i Danii (jako Sygryda Storrada). Wow, nie? Biorę się za resztę książek sagi! I widziałam na mieście plakaty z nową książką autorki!

SERIA: HARRY POTTER
Harry Potter i Przeklęte Dziecko, J.K. Rowling, J. Thorne, J. Tiffany
******
Jako przedstawicielka pokolenia Harry'ego Pottera - musiałam to dorwać! Zacznijmy od tego, że to nie epika, a dramat. Więc już czytało się mniej chętnie niż pozostałe książki serii. Trochę nie przekonała mnie sama historia. Ale cudownie znów było przenieść się w ten świat <3

SERIA: MARIA ANTONINA
Maria Antonina. Z pałacu na szafot, J. Grey
*******
Ostatnia część serii. Przypieczętowała moje zdanie o tym, że to jedna z moich ulubionych serii książek. O pozostałych książkach - klik!

SERIA: NIEZGODNA
Niezgodna, V. Roth
********
Zbuntowana, V. Roth
*******
Wierna, V. Roth
****
Tak, jak miałam podejrzenie, czytając zapowiedź serii (o niej w poprzednim poście), jak i oglądając film - to jest MOCNO inspirowane "Igrzyskami śmierci". Trudno powiedzieć, czy lepsze czy gorsze. Generalnie podobało mi się, choć widzę, że z każdą książką coraz mniej. Zdaje się, że zakończenie serii było dla mnie niezrozumiałe.

SERIA: PIEŚŃ LODU I OGNIA
Nawałnica mieczy #1: Stal i śnieg, G.R.R. Martin
*******
To już trzecia część tej słynnej "Gry o tron", którą najpierw postanowiłam przeczytać, a potem obejrzeć (na razie unikam ze strachu, że mnie wciągnie). Ale coraz bardziej nabieram ochoty na oglądanie... O pozostałych książkach z serii w tym poście: klik!

SERIA: PROFESOROWA SZCZUPACZYŃSKA ZOFIA
Tajemnica Domu Helclów, J. Dehnel, P. Tarczyński, M. Szymiczkowa 
********
To było tak lekkie i tak urocze, i tak zabawne! Lekki kryminał z akcją dziejącą się w XIX-wiecznym Krakowie (dowiedziałam się, czym był lub nawet jest tytułowy budynek, który tyle razy mijałam i mnie ciekawił!) ze świetną postacią wścibskiej pani Szczupaczyńskiej. Na pewno sięgnę po kolejną książkę!

SERIA: SAGA O LUDZIACH LODU
Zauroczenie, M. Sandermo
*****
Ta książka podobała mi się tak bardzo, że... na pewno NIE sięgnę po kolejne części.

SERIA: STULECIE CHIRURGÓW
Stulecie chirurgów, J. Thorwald
*********
To jedna z najciekawszych książek, jakie przeczytałam w tym roku! Autor wskazuje w niej początki chirurgii - od operacji wyrostka robaczkowego (robionej kiedyś na żywca lub... w ogóle) poprzez początki narkozy (i bardzo nieufne podejście do niej lekarzy) aż po odkrycie, że higiena w pracy lekarza może ratować życie (pokazanie irracjonalnej obecnie początkowej niechęci lekarzy do mycia rąk). Bardzo ciekawa książka! Każdy rozdział to inne zagadnienie, o którym można dowiedzieć się bardzo interesujących rzeczy. Ja się na przykład dowiedziałam, że sto lat temu mając atak wyrostka robaczkowego w wieku 4 lat - już bym nie żyła. Tylko sto lat temu!

SERIA: STULECIE WINNYCH
Stulecie Winnych. Ci, którzy przeżyli, A. Grabowska
********
Napiszę najpierw coś, co ktoś powinien mi powiedzieć zanim wezmę się za tę książkę - Winni to nazwisko :D Lubię sagi rodzinne, a jeszcze jak z historią w tle to już w ogóle, a jeszcze jak bohaterkami są kobiety to już w ogóle, w ogóle! Wkrótce sięgnę po kolejną książkę :)

SERIA: TEODOR SZACKI
Uwikłanie, Z. Miłoszewski
******
Taki to kryminał. O zabójstwie uczestnika terapii grupowej. Chyba mi się podobało, choć umiarkowanie.

SERIA: TRYLOGIA WOJENNA
Stąd do wieczności, J. Jones
******
Ta książka kojarzy mi się z samolotem - bo tam ją czytałam :) Bardzo męska książka o realiach w wojsku. Dużo ciekawych przemyśleń. Z punktu widzenia kobiety trochę rzucała mi się w oczy kwestia potrzeb mężczyzn w wojsku i zaspokajania ich w burdelach - jakby to była każda inna zwykła potrzeba fizjologiczna. Czytałam bez świadomości tego, że są dalsze części. Chyba sięgnę po kolejną


Inne, inne, inne


Ewangelia Judasza, S. Mawer
****
Chyba serio musiała mi się nie podobać, skoro w ogóle jej nie pamiętam...

Historia pszczół, M. Lunde
********
Chyba nie jestem jedyną osobą, która widząc tytuł pomyślała sobie: yyy, co? A czytając etykietkę "bestseller" pomyślała sobie: yyyyyy, co?? A czytając opis "Trzy intrygujące historie, zwyczajni, a jednak niezwykli bohaterowie, pszczoły i walka o przyszłość naszej cywilizacji" pomyślała sobie: yyyyyyyyy, co??? Ale potem bardzo mnie wciągnęła ta książka i była bardzo sprytnie napisana. To trzy historie z trzech różnych punktów w czasie, w których ważnymi bohaterami są pszczoły. Mi najbardziej przypadła do gustu historia sięgająca w przyszłość - do Chin za 100 lat. Bardzo pouczająca historia, otwierająca oczka, bo pokazująca, jak może zmienić się waga czegoś niepozornego, czego obecność jest tak oczywista, gdy tego stopniowo zacznie brakować.

Szczygieł, D. Tartt
***
Myślałam, że ta książka nigdy się nie skończy... Jest turbogruba, a historii i esencji starczyłoby na jedną czwartą z tego. Jakby wywalić bezsensowne opisy i powtarzające się sytuacje. I padłam ofiarą tego, że nie umiem znieść psychicznie tego, by książki nie skończyć - nawet, jak jest kiepska.

Śnieg, O. Pamuk
*******
Pamiętam, jak moja kuzynka dostała tę książkę pod choinkę - wtedy, gdy O. Pamuk dostał za nią Nobla. Powiedziałam sobie, że muszę przeczytać to kiedyś, żeby wiedzieć, za co można dostać Nobla :)

Trafny wybór, J.K. Rowling
*******
Tak, to ta Rowling! Kobieta ma na pewno talent do tworzenia świata z dużą liczbą postaci, z których każda ma swój charakter, a mimo wielości wątków - dobrze się książkę czyta.

W sumie: 49 książek. To prawie książka na tydzień! :) Które z nich przeczytaliście? Może macie mi coś do polecenia? :)

Happy End

Moją ulubioną formą spożywania jabłek jest cydr.

sobota, 29 lipca 2017

And even when I’m walking straight I always end up in a perfect circle

Wróciłam. Nie wiem, na jak długo. Na pewno na długość co najmniej jednego wpisu.

Jakbym miała określić swoje współrzędne geograficzne to jestem w tym samym miejscu, co dokładnie rok temu i robię dokładnie to samo. Z tym, że mam jedno rozczarowanie sercowe więcej (czyli tych już jest w sumie sztuk 3 - jakby ktoś nie prowadził na bieżąco rachunkowości - choć o różnej wadze) i jedną pracę mniej (a rok temu miałam prac sztuk 1, więc jeśli ktoś przeszedł z pierwszej do drugiej klasy podstawówki nawet bez świadectwa z paskiem i ma dwa styki w mózgu to już wie, że nie mam w ogóle pracy, nawet tej, a zwłaszcza tej, którą tak bardzo lubiłam). Mam poza tym jeszcze przynajmniej dwa strachy więcej, ale za to jeden zbiór ideałów i przynajmniej trzy cele życiowe mniej (wartości zostały urealnione). Nadal jest aktualne to, że chcę kiedyś pojechać do Rosji. Wynajmuję komnatę w Mojej Willi i śpię z pięcioma pluszowymi świnkami - dwie duże i trzy małe, wszystkie z pochodzenia ikeanki.

Próbuję dzisiaj pobyć sama ze sobą. Me, myself and I, które zamieniło mi się na Me, My song and Katie.

Trudności w byciu samą ze sobą są w moim przypadku dwie.

Po primo.

Strasznie trudno jest się zebrać na wyjście na spotkanie samej ze sobą. Wiedząc, że to spotkanie będzie teraz niespecjalnie radosne, a nikt nie lubi płakać. Nikt by nie chciał kłaść się spać z tym: klik! - tak bym siebie teraz zwizualizowała - a ja muszę (i biedne pluszowe świnki z IKEA!). A to dziadostwo najbardziej aktywne jest w nocy (i w drodze ze sklepu i w środkach transportu - taka ciekawostka). Wiedząc, że jak to otworzę, to ten "whole mess of crap comes out", zaczytuję się lub zaogląduję w internecie na śmierć, by kładąc się spać być na tyle zmęczoną, by ignorować elektryczne buczenie jądra ciemności i szybko zasnąć, bez tykania tykającej bomby. Paradoksalnie zatem trudno jest się nie zmęczyć. Trudno jest położyć się do łóżka z nadmiarem energii na przyglądanie się temu crapowi, babranie się w nim i poddawanie go flotacji.

Po secundo.

Jak już się wyjdzie na spotkanie samej ze sobą, to trudno mi na nim usiedzieć bez statystów i rekwizytów. Rekwizytów w postaci komputera, telefonu, filmiku, facebooka, zadania do wykonania jak na przykład sprzątanie (choć to akurat powinnam zrobić...), czegokolwiek, co odwraca uwagę. Co uwagę rozszczepia. I statystów - ludzi w internecie, schowanych za instragramem czy snapchatem, którzy mogą odnotować, jakiej słucham piosenki, bo wrzuciłam w internety od siebie (bo depresyjnych wpisów na facebooku nie wstawiam, ale piosenka to co innego, może ktoś się domyśli, jak mi źle...). Albo wyimaginowanych ludzi, rozmówców, kogoś, kogo mogłabym ironicznie zapytać w twarz: "No, dlaczego ja??" i kto by mi współczuł, i się mną zaopiekował.

A to ja się muszę sobą zaopiekować. Nad sobą pochylić i siebie wysłuchać. To mój czas.

Wstawiam kawałek z Mojej Piosenki na Dziś. To jeden z tych, przy słuchaniu którego myślę sobie: "Jak autor tekstu wlazł do mojej głowy i czemu nawet tego nie poczułam??".

"Why am I fighting, what’s it for,
Must let my mask drop to the floor.
My scars I shouldn’t hide from the people who are on my side,
Rolling up my sleeves to fight against,
All the things I locked up and all the things I fenced.
But it’s time to let it out so we can build a brand new castle."

Happy End

Wydałam ostatnio jakieś nienormalne pieniądze na ciuchy. Następny wydatek w kolejce - nowa szafa!