poniedziałek, 2 stycznia 2017

So much to do / So much to see

Krótki poradnik wyjazdów do IKEA - zawsze ciągnij tam ze sobą drugą osobę. Po to, aby przypilnowała Cię być nie wyniósł/wyniosła (raczej wyniosła -.-) całego sklepu. Albo pomogła Ci wynieść cały sklep.

Mentalnie przygotowuję się na wizytę w IKEA. Zostałam milcząco oddelegowana do zakupienia prezentu w formie bonu podarunkowego dla koleżanki z mojej byłej (ja mam wszystko byłe) pracy przez moich znajomych z ów miejsca. Będą oni moralnie odpowiedzialni za wszystkie "rzeczy, które mi są niepotrzebne, a są piękne i da się je zataszczyć do domu w papierowej torbie marki IKEA autobusem linii 173", które kupię przy okazji.

Ale ogólnie to się cieszę. Z mojej głowy wyszedł pomysł wspólnego prezentu, niemalże moją inicjatywą (bo wpadliśmy na to w tym samym momencie fejsbukowej konwersacji z Asystentem Koordynatorem, ale ja zanim zdążyłam to wyrazić słowami musiałam pomalować rzęsy, bo wychodziłam na grzańca z dziewczynami, a on nie maluje rzęs) była forma prezentu,  ja zajmuję się wykonaniem.

Powinni być ze mnie dumni. Wszak to na ich koordynatorskim przykładzie wyrosła taka oto ogarniaczka projektów :)

Ja jestem z siebie dumna.

Happy End

Jakaś kobieta dziś weszła do tramwaju i powiedziała "Dobry wieczór" :)

21 komentarzy:

  1. Ja zawsze wybierałem się do każdego supermarketu indywidualnie. Towarzystwo żony, a raczej konieczność jej pilnowania i ponaglania, doprowadzały mnie do białej gorączki.
    To "dobry wieczór" w tramwaju ładnie zabrzmiało.
    Moje serdeczne życzenia Do Siego! Roku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie potrzebuję kogoś do pilnowania! :)

      Usuń
  2. Ikea to pożeracz czasu, idzie się po jedną rzecz wychodzi z milionem niepotrzebnych. Jednak jakoś z sentymentu od czasu do czasu tam się zapuszczam. Zawsze wprawiają mnie w zachwyt ludzie, którzy w 173 wiozą karnisz czy stół ;]
    Pozdrawiam i zapraszam częściej do mnie www.wpuszczonawmaliny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś jakiś pan jechał busem w moje rodzinne strony (2 h drogi od Królewskiego Miasta) z... wielkim kwiatkiem typu palma. Może tutaj są sprzedawane jakieś wyjątkowe palmy?

      Usuń
  3. W kwestii prezentów to zawsze mnie wysyłają bo jak to inni twierdzą "ty zawsze coś wymyślisz" a więc stoję zbieram kasę jak ksiądz po kolędzie i idę na łowy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony zaszczyt, z drugiej - kłopot :)

      Usuń
  4. Hehehe, ja tam lubię łazić po Ikei. No fakt, zawsze coś nabędę, a jak już nic to ciasteczka korzenne, albo/i owsiane, bo je lubię. I dżem z malin moroszek, jeśli akurat jest, oraz bezwarunkowo dżem z borówek, tych czerwonych. Idealnie zastęĻuje żurawinę do sera. Czasem dla jaj tego dziwnego hotdoga, ale jak za złotówkę, to czemu nie. A mój mąż musi zjeść klopsiki.
    A, meble... meble niekoniecznie, wszystko mamy. Czasem jeszcze jakaś pościel... poduszeczki za 3,50... a może jeszcze te serwetki, bo takie urocze...o, takiej puszki jeszcze nie mam... kieliszki się chyba wytłukły... o, popatrz jakie roślinki ładne...

    I tak tam znów pojadę, mam niestety blisko dosyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealnie opisałaś mój mechanizm kupowania w IKEA -.-

      Usuń
  5. "Dobry wieczór" w tramwaju? To musiało być niezłe i większość osób pewnie zrobiło wielkie O!.
    Jestem dziwna, ponieważ nie mam słabości do Ikei. Kiedy tam idę, po prostu oglądam, podziwiam, ale... nic nie kupuję, bo stwierdzam: "Gdzie to położysz? Po co Ci to?". Uff, chyba dobrze, że tak mam :D Bo mogłabym rzeczywiście wykupić większość sklepu. No dobra, 1/4. W sumie dotyczy to wszystkich odwiedzanych przeze mnie sklepów tego typu.
    Pomysł na prezent jednak genialny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ikea to pochłaniacz czasu, ale lubię tam jeździć i co ciekawe również moj chłopak lubi ze mną tam robić zakupy :-) zawsze najpierw nawrzucamy mnóstwo rzeczy do koszyka, a potem zastanawiamy się co nam jednak nie potrzebne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. A na mnie urok Ikea nie działa, bawią mnie widoki koszy wypełnionych po brzegi, a nawet z górką i zawsze zadaję sobie pytanie - czy ludziska co pół roku urządzają się na nowo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja nam usprawiedliwienie, że urządzam się dopiero pierwszy raz! :)

      Usuń
  8. W Ikei byłam kilka razy, ale tylko wtedy gdzy rzeczywiście miałam tam do kupienia coś konkretnego. Wiem, że najgorzej jest w weekendy, dosłownie wycieczki tam chodzą. Dlatego jeśli już muszę tam jechać, wybieram jakiś dzień w tygodniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to ja nam coś konkretnego do kupienia. I milion rzeczy niekonkretnych :)

      Usuń
  9. Cieszę się, że nie mam Ikei blisko swojej miejscowości bo chyba bym jeździła tam codziennie ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie zawsze jak tylko mam okazję być w pobliżu wciąga sklep Pepco. :)

    To fakt, szopek noworocznych nie było już parę ładnych lat, ostatnia była chyba jakoś koło 2000 któregoś roku. A potem cisza, aż do teraz. To sprawdzasz na swoje ryzyko ten program. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie zasada weź drugą osobę kończy się fatalnie. Zazwyczaj jeżdżę ze swoją drugą połówką, która niestety wyznaje zasadę podoba się, to bierz. A niestety mamy 10 minut autem do Ikei... Nie skończy się Twoja wizyta tam dobrze coś tak czuję hah :D.
    "Dobry wieczór" w tramwaju, tego jeszcze nie słyszałam ;P.

    OdpowiedzUsuń