czwartek, 29 grudnia 2016

Wielka dama znów tańczy sama

Dobrnęłam, dotarłam, doczołgałam się. Koniec roku. Jak znakomita większość ludzi wymyśliłam sobie, że zmieniająca się raz na 365 dni ostatnia cyfra w dacie zmieni mi wszystko - noc sylwestrowa pozbawi mnie zmartwień i obaw oraz napełni mnie pewnością, że oto jestem szczęśliwa i będę pruła odważnie po wszystko co dobre przede mną. I będę jadła owsiankę na śniadanie.

To był mój annus horriblis. Wszystko jest inaczej niż było rok temu i wszystko jest inaczej niż spodziewałam się rok temu, że będzie za rok.

Jako praktykująca ekonomistka z wykształcenia i hałturząca blogerka z doskoku chyba muszę zrobić bilans zysków i strat. Rachunek przepływów, przepływów i odpływów. Zestawienie aktywów i pasywów.

Aktywa. Czyli zasoby, środki do działania. Te zaczyna się od najbardziej długoterminowych. Trochę tu mam odpisów.

1. Pan M. Strata nadzwyczajna. Nieprzewidziane ryzyko. Krach. Spowolnienie gospodarcze na długie dni. Niedobór dostaw energii. Pożar w magazynach. Odejście głównego udziałowca było najważniejszym wydarzeniem, które zamieniły ten rok w rok odwrotowy. W zamętach i odmętach swoich różnych problemów i emocji oderwała mi się najbardziej solidna część mojego życiowego wyposażenia - nagle i niespodziewanie. Okazało się, że nie mam tak silnej pozycji na rynku, a zmiana dostawcy uczuć dla Pana M. nie była aż taka bolesna i trudna. Jak dla mnie się okazała. Trzeba widocznie spodziewać się niespodziewanego. I mieć się na baczności, bo nawet mając silną pozycję można zostać zamienionym na lepszy model. Umiem to przyznać - spotkała mnie tragedia, która rzuciła się cieniem na wszystko. I sprawiła, że mam wrażenie, że już nie istnieją na świecie dobre zobowiązania długoterminowe.

2. Pan S. Kontrahent na kilka pomyślnych transakcji. Na szczęście - nie do końca uczciwy. Na szczęście w tym sensie, że mogę go bez bólu odpisać. Pan S. był trochę jak start-up - całkiem udany, choć nie przyniósł zysków. Mam wrażenie, że nauczyłam się przy jego okazji być otwartą, odważną, tą piękniejszą stroną umowy, z szeroką ofertą różnych emocji. Jednakże zawsze pozostają ślady w księgach rachunkowych po zdefraudowanych deklaracjach - jak mam komuś uwierzyć w słowa, które tak bardzo chcę słyszeć, jeszcze raz?

3. Zmiana siedziby firmy. Nowe miejsce prowadzenia działalności. Moja Willa. Zamieniłam pieczarę na komnatę. Pojawiły się nowe aktywa trwałe w postaci blogerskiego białego biurka, stolika z Ikei, kwiatków (są już ze mną trochę, więc chyba to już trwałe :D) i poduszek. Czasem kładzie się cieniem na schodach domniemana obecność Pana M., jednakże wspólna idealna choinka, wieczorne herbaty i pieczone ciasteczka z Czarnulką i Rudą, co Tańczy jak Szalona pozwalają mi się naprawdę cieszyć z mojego nowego miejsca w Królewskim Mieście. Które chyba jest moim pierwszym domem tutaj.

4. Delegacje! Wyjazdy niesłużbowe! Fizycznie słupki szły w górę! Tatry w marcu, Sudety w maju, Bieszczady we wrześniu. I główna konferencja wypoczynkowa w przepięknej Barcelonie. Działam aktywnie ogólnopolsko z ambicjami na strategię europejską, a może i globalną!

5. Najbliżsi współpracownicy. Dopuściłam ich do rady nadzorczej. Zaangażowałam w sprawy bieżące. Pracują razem ze mną. I nie muszę ich gonić. Nie dałam im nawet podwyżki, ba!, byłam wyjątkowo miernym współpracownikiem. A tymczasem jakoś tak ich bardziej widać.

6. Innowacje! W tym roku po raz pierwszy w życiu (kolejność przypadkowa):
- kupiłam sobie sama kwiatka,
- zrobiłam gołąbki bez kapusty (czyli pomieszałam mięso z ryżem -.-), pierniczki na choinkę, zupę-krem z pora i rosół z prawdziwej kury,
- dekorowałam swój pokój rzeczami, które nie są potrzebne, ale są ładne,
- miałam własną choinkę na Boże Narodzenie w Królewskim Mieście,
- piłam tequillę,
- całowałam się z kimś innym niż Pan M.,
- zawiesiłam wszystkie swoje ubrania na wieszakach zamiast upychać po szafkach,
- nie jadłam z nerwów,
- kupiłam sobie cienie do powiek,
- kąpałam się w morzu innym niż Bałtyk,
- znalazłam się w odległości mniejszej niż 5 metrów od Jednego z Moich Czterech Mężów, Którzy Mnie Nie Znają,
- 3 razy widziałam Drugiego z Moich Czterech Mężów, Którzy Mnie Nie Znają,
- płakałam na ślubie,
- zniszczyłam z premedytacją jakąś całkiem sprawną rzecz tylko dlatego, że była od osoby, na którą byłam zła,
- dotknęłam uczucia braku nadziei,
- robiłam przetwory domowe,
- kupiłam sobie własne żelazko, deskę do prasowania, lusterko do malowania i patelnię,
- zrobiłam dekorację na Święta w swoim pokoju,
- zapłaciłam za substrypcję streamingu muzyki,
- zjadłam barszcz czerwony ze smakiem.

Nadal jednak nie obejrzałam "Pretty woman" o.O

Pasywa. Czyli z czego finansuję swój majątek, swoją działalność. Są kapitały własne. Marzenia, plany, pasje i nadzieja. I kapitały obce, zobowiązania krótko- i długoterminowe. Tu mam kilka takich. Brakuje mi tylko nowego głównego udziałowca. Rozpiszę może przetarg.

Ach więc jak napisałam wcześniej - wszystko jest inaczej niż było rok temu i wszystko jest inaczej niż spodziewałam się rok temu, że będzie za rok. Teraz mam nadzieję, że za rok będzie inaczej niż jest teraz.

Happy End

Mam objawy choroby lokomocyjnej czytając podczas korzystania z rowerka stacjonarnego o.O

20 komentarzy:

  1. Bardzo roboczy miałaś ten rok :-) Z miłości leczy się długo, ale taki ból jest potrzebny -aby powstać jak feniks z popiołu.Ja również nie oglądałam Pretty woman. Udanego Sylwestra :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że jestem ostatnia kobieta na ziemi, która nie widziała tego kultowego ponoć filmu! A tak to jesteśmy dwie :)

      Usuń
  2. No to najpierw co do formy - bardzo efektowny i efektywny opis roku. Podoba mi się, chociaż to nic do rzeczy nie ma. W sensie forma opisu mi się podoba, bo co do zawartości... oj, nielekko. Sama już czekam dośc niecierpliwie, by ten rok się skończył, bo szczególnie końcówka paskudna jest, a rokowania na nowy też niestety nie najlepsze.
    A miłość... ech...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja naprawdę dużą wagę przywiązuje do tego końca roku. I mam nadzieję że będzie lepiej.

      Usuń
  3. Dziękuję za odwiedziny mojego bloga bo dzięki temu mogłam dotrzeć na Twój i bardzo mi się tu podoba. Fajnie piszesz nawet o trudnych sprawach. Tak już jest,że życie jest czasem nieprzewidywalne i pisze własne scenariusze - też coś o tym wiem. Dla mnie 2015 był koszmarny, ale z chwilą kiedy minęła północ i zaczął sie 2016 poczułam jakby ktoś zdjął mi z pleców wielki ciężar - coś jednak w tym jest, że z nowym rokiem nowe szczęście, jak mowi przysłowie. Mam nadzieję, że 2017 przyniesie Ci dużo dobrego.Obserwuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ja będę tak miała jutro o północy.

      Usuń
  4. Innowacje bardzo mi przypadły do gustu i przewyższają wszystko inne. Jeśli mogę czegoś życzyć, to aby kolejny rok nie był gorszy, bo podobno zawsze może być gorzej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Nie musi być lepszy - byle nie był gorszy.

      Usuń
  5. Ilekroć pryjdzie Ci namyśl pan M. pomyśl sobie, ze stałó sie dobrze, bo związek Ci sie rozpadł gdy:
    a) jesteś jeszcze młoda i ponętna,
    b) nie byłaś z nim po ślubie, a więc jest istotna oszczędność w wydatkach, bo każdy rozwód kosztuje.
    c) nie posiadacie wspólnego dziecka/dzieci, bo każdy rozwód jest traumą dla dzieci.
    I wiesz, tego towaru zapakowanego w spodnie to nie brakuje, tylko nie każdy towar warto nabyć.
    I gdy się nieco pozbierasz i przestaniesz wypatrywać oczy za następca pana M., miłość sama Cię odnajdzie.
    Życzę Ci, by ten Nowy Rok przyniósł Ci spokój i zapomnienie o panu M.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Towar zapakowany w spodnie - pozwolę sobie pożyczać do określenie!!!

      Usuń
  6. Taki styl mi się podoba i chyba zapuszczę korzenie... na tym blogu. Tak mi się przy okazji przypomniały czasy mojej młodości, zawsze ceniłem ludzi z dystansem do siebie. Tylko mnie nie zawiedź w przyszłym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe bardzo opisanie sytuacji. Chcemy mocno wierzyć, że koniec roku zamyka za nami różne rzeczy i wierzymy, że już już niebawem z początkiem nowego zadzieje się to inne pewnie lepsze. To są tylko cyfry, ustalenia ludzkie i nasza natura, która pozwala w to wierzyć. Życie toczy się , płynie niezależnie od cyfr. Mimo bolesnych spraw, które nam się zdarzają żyjemy dalej, dążymy do czegoś wciąż i wciąż, ciągle czegoś poszukujemy. Wiele, albo wszystko zależy od naszych wyborów i to niestety też tych nietrafionych. Trzymam za ciebie palce, bo po tym jak piszesz jesteś dzielną, silną i inteligentną dziewczyną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby ustalenia, tylko zmiana cyfry,ale jakoś tak... U mnie to dużo zmienia.

      Usuń
  8. To właśnie są minusy okularów, jak się coś w nich zepsuje jest problem. Ja mam tylko jedne, więc awarie są jeszcze mniej przyjemne niż jakbym miał zapasową parę.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie mam zapasówek! Znam ten ból!

      Usuń
  9. Sporo tego u ciebie. Hmm całowałaś się z kimś innym niż ów Pan M.? Uhuhu :) zresztą to nie on wymienił ciebie na lepszy model, zwyczajnie stracił kogoś wyjątkowego :)
    Sama mam chorobę lokomocyjną i jestem ciekawa czy stacjonarny rowerek wygralby z moją chorobą :P nie próbowałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to jakieś nielogiczne - jak mam mieć chorobę lokomocyjną skoro się nie poruszam... :D

      Usuń
  10. Świetne szczegółowe podsumowanie. Życzę, aby rok 2017 był dla Ciebie wyjątkowy i lepszy od tego kończącego się :)

    OdpowiedzUsuń