środa, 14 grudnia 2016

Ty dobierzesz odpowiednie słowa / Mi przypadnie cały ból

Jestem głęboko wierząca w ludzi. Moja wiara opiera się na prostym paradygmacie (nie wiem, co to paradygmat, podobnie jak imperatyw, ale jakoś mi tu pasuje, niech mi ktoś powie, czy to poprawnie), bo ja nie kłamię. Chyba, że nie chcę komuś przeszkadzać lub być uznana za chciwą ("Nie, nie chcę kolejnego kawałka ciasta, które masz w kuchni i musisz po nie iść").

Skutkiem ubocznym mojej głębokiej wiary w codziennych sprawach życia towarzyskiego jest to, że ze mną nie da się nikogo wkręcać. Za to mnie wkręca się wyśmienicie.

W mniej codziennych sprawach życia towarzyskiego, a właściwie w enigmatycznych sprawach życia sercowego umiem jednak nałożyć pewną cenzurę. Trudno mi głównie dać wiarę w za dużo dobroci. Wynika to z zasady ograniczonego zaufania, z pozostałości w podświadomości irracjonalnego myślenia, że mi się za dużo dobrego nie należy, z przekonania, że zbyt dobre rzeczy są tylko w filmach i blablabla.

Ale w ramach procesu przeistaczania się z mózgu na ładnych nogach w istotę emocjonalną i ludzko nielogiczną (na ładnych nogach), zaryzykowałam i dałam wiarę. Tym bardziej, że oczy i usta były bardzo przekonujące. No i czy nie pięknie uwierzyć w słowa, które zawsze chciało się usłyszeć!

Dałam się przekonać.

Tymczasem!

Okazało się, że oczy i usta od pewnego momentu miały także przekonać samą osobę przekonującą, która zaczęła się wahać (to normalne!), czy cała zabawa mu się podoba i czy to jest to.

Wstydź się, Panie S.! (boję się, że kiedyś może zabraknąć mi alfabetu...)

Panowie A, B, C, ... i Z! My chcemy słyszeć te wszystkie słowa i doświadczać tych wszystkich romantycznych gestów! Ale tylko wtedy, gdy są prawdziwe i gdy jesteście ich pewni.

Po raz pierwszy wzięłam i nie wyśmiałam chłopa za cytowanie tekstów, które wymyślam w dialogach do sytuacji, które nigdy się nie wydarzą. I dałam się porwać do robienia tych wszystkich niekonstruktywnych rzeczy jak patrzenie się w oczy i całowanie się na środku chodnika, bo tak.

I było świetnie przez miesiąc. Złapałam Pana Boga za mały palec u nogi.

Ok, może chciałam złapać za większy i dlatego spadłam -.-

Ale teraz jestem w tej samej dupie co wcześniej, w dodatku po drodze do tego uroczego, przytulnego miejsca zgubiłam zaufanie do człowieka i wiarę, że serio ultradobre rzeczy się zdarzają.

To przykre doświadczenie w moim przeistaczaniu się.

Ludzie, nie róbcie tak! (spoiler - będą dwa paulocoelhowe zdania!) Nie róbcie tego, co myślicie, że ktoś inny od Was oczekuje tylko dlatego, że od Was oczekuje! I mówicie zawsze najgorszą prawdę zamiast najlepszego kłamstwa!

To mówiłam ja - Ja bez Imienia, Paulo Coelho tej części blogosfery.

Pan M. rzekł (wirtualnie): "Ciebie nie da się przecież oszukać".

A jednak. Stawanie się mniej cyborgową, a bardziej ludzką ma swoje skutki uboczne. Poza tym byłam... osłabiona psychicznie po chorobie When all the evil II happend. Dostroję się.

Na razie znów mnie poharatało. Straciłam kolejne życie w grze w życie.

Happy End

Mama zrobiła mi beret. Mam w nim wielką głowę i jak się dobrze zamaskuję to mogę w nim wygrywać wyścigi do krzeseł w tramwajach.

14 komentarzy:

  1. Kochana powiedz mi co zrobić byś poczuła się lepiej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się czuję dobrze. Czasem tylko marudzam.

      Usuń
  2. Ale to jakiś exepction to the rule? Wydaje mi się że bardziej norma w opisanych przypadkach. Dlaczego norma? Bo gdzieś to już słyszałem. Nie dla pociechy mogę powiedzieć - zdarza się większości tych, którzy mają na tyle miękko pod klatą, żeby to odczuwać.
    Tak samo normą jest, że wszystko się kiedyś zmienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na zmianę w takim razie - mimo, że w ostatnim roku miałam ich sporo.

      Usuń
  3. Jak to mówią złe doświadczenia to dobre doświadczenia bo się dzięki nim uczymy.Nawet najbardziej doskonała osoba , mówiąca pięknie ma swoje wady...bo w gruncie rzeczy świetnie manipuluje;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo się nauczyłam, to trzeba przyznać

      Usuń
  4. Po chorobie należy Ci się krzesło w tramwaju :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie to trochę przeraża, że piosenka napisana jakieś 10 lat temu jest nadal aktualna. Ale cóż możemy z tym zrobić, jak polityka tak działa właśnie, że nas oszukuje mówiąc delikatnie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się mało myśleć o polityce, ale... jednak trudno :D

      Usuń
  6. Ehh życie, uczymy się na błędach, na sparzeniu się po kilka razy. To chyba jest wpisane w naszą naturę. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że tych razow będzie rsexsyiwdoce kilka, a nie kilkanaście.

      Usuń
  7. nawet jak złe, zawsze to jakieś doświadczenia. a każdego da się oszukać...nie ma mocnych

    OdpowiedzUsuń