poniedziałek, 10 października 2016

Zgubionych dni nie znajdziesz już

Mama dzwoniła i zapowiedziała się na wizytę z Papą na niedzielę.

Brzmi pięknie, prawda? Ja bez Imienia będzie przyjmować na niedzielny obiad rodziców. Pokaże swoją nową przestrzeń życiową, z której jest tak dumna, mimo, że z kranu w kuchni cieknie (podkładam gąbkę, żeby nie słyszeć stukotu kropli o zlew), a kaloryfer wali gorącem mimo zakręcenia (ale nauczyłam się nie przywiązywać wagi do rzeczy, jak nie wiem co z nimi zrobić lub mi się nie chce z nimi nic robić).

Pięknie. Dorośle.

Płaczę.

To wszystko miało być inaczej. Miałam przyjmować na niedzielny obiad jako szczęśliwa nielegalna żona z Panem M. u boku.

Dumna jestem z ułożenia mojej przestrzeni życiowej, lampy Malwinki i nowego biurka, ale nie do końca o to mi chodziło i tęsknię za tym, jak musiałam się mieścić z rzeczami w połowie meblościanki, choć trwało to miesiąc.

Radzę sobie, wystawiam kosz na śmieci, gdy ma przyjechać śmieciarka i nie opuściłam terminu śmieciarki ani razu, bałagan koncentruję w Mojej Komnacie tylko na fotelu i nakrywam kapą z Ikei łóżko co rano, ale tak naprawdę tęsknię za moim marzeniem bycia tu z kimś, bycia dla kogoś i dzielenia wszystkich obowiązków na pół, choć tak naprawdę nigdy to się nie wydarzyło.

Próbuję różnych rzeczy, wodzę oczami za brodami na ulicach, trochę się jaram możliwością chodzenia na herbatę z kimś nowym i ciekawym, ale tak naprawdę nadal chyba tęsknię za tym jednym, konkretnym zestawem cech i linii papilarnych.

I płaczę, bo czuję się też taka przegrana w tym wszystkim. Przed Mamą i Papą też trochę. Że jeszcze długo nie będą mieli wesela i wnuków (i to nie tylko dlatego, że Mama kupiła mi wielkie, aseksualne skarpety).

Jeszcze długo chyba minie, nim na serio, naprawdę, bez robienia komuś drugiemu krzywdy będę umiała skupić się na nowym zestawie cech i linii papilarnych. Na razie chyba jeszcze mi nie wolno.

Happy End

Po storczyku Janku umarła mięta Marta w kuchni. Mało happy to, ja wiem.

22 komentarze:

  1. Nie czuj sie przegrana przed rodzicami, nie żyjesz by spełniać ich plany czy marzenia. Z facetem czy bez jesteś dla nich najważniejsza.
    Aseksualne skarpety?
    Janek i Marta odeszli, byś zaczęła nowe życie z nowymi roślinami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, ale Janek i Marta byli już częścią tego nowego życia! :)

      Usuń
  2. Chyba czegoś nie zrozumiałam-tylko miesiąc dzieliłaś tę meblościankę z brodą i tymi liniami papilarnymi? Sądząc po nasileniu rozpaczy sądziłam że z rok na odległość + 5 lat wspólnej meblościanki. A może Ty się zbyt szybko przywiązujesz???
    O ile znam rodziców to 95% tej populacji raczej nie pieje z zachwytu gdy córka wciela się w rolę nielegalnej żony , raczej bardziej satysfakcjonuje ich gdy ten stan jest zalegalizowany.W zwiazku z tym nie bedziesz po tej wizycie narażona na "nauki niedzielne".
    Co do storczyka - nie wyrzucaj go, on za jakiś czas się odrodzi- one tak mają. Poczytaj tylko w necie jak się nim opiekować i wykaż się cierpliwością. Jeśli mięta jest ziółkiem jednorocznym, to miała prawo wyzionąć ducha.
    Kup następne ziółko- zawsze jakiś czas "pozieleni" Ci się w doniczce.
    I wiesz co, żaden facet nie jest wart naszych łez dopóki nie przeżyjemy z nim szczęśliwie wielu lat.
    Uśmiechnij się;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 5 lat było bez meblościanki.

      Chyba zbyt wcześnie skazałam storczyka na śmierć, nie wiedziałam, że się odradzają...

      Usuń
  3. Rodzice są z tobą zawsze, w każdej sytuacji, i są po twojej stronie. A herbata z kimś... kiedyś... samo wyjdzie, nic na siłę. A mięta stale zdycha, i stale kupuję nową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mięta się długo ładnie trzymała - przeprowadzka do kuchni chyba wpędziła ją w depresję xD

      Usuń
  4. Żyjesz dla siebie nie dla innych...Czas i pora wziąć wszystko w swoje ręce.Jeśli coś nie wyszło widocznie tak miało być i nie ma co się martwić.Ułóż sobie myśli tak, abyś poczuła może smak w tej "samotności",a później przyjdzie czas i dojrzałość na pożądanie "nowych linii papilarnych" ;) pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi sie co napisała Anabell: "I wiesz co, żaden facet nie jest wart naszych łez dopóki nie przeżyjemy z nim szczęśliwie wielu lat." Dlatego ją cytuję. Zadbaj o jakieś kolory wokół siebie i wyjdź czasem na spacer może to podniesie Cię trochę na duchu. Trzymaj się cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, a ja sobie zrobiłam komnatę raczej ograniczając się do dwóch kolorów... :D

      Usuń
  6. Wiesz niczego nie przyspieszysz, tu potrzeba czasu, niestety najczęściej pomaga właśnie to. A chwile z rodzicami mogą pomóc, rodzina zawsze jest przy nas. Głowa do góry!

    OdpowiedzUsuń
  7. To boli, ale stało się tak z jakiejś przyczyny, bo bez niej nic się nie dzieje. Tak więc może nie było wam razem po drodze..., bo nie wiesz jakby było. To, za czym tęsknisz to tylko Twoje wyobrażenie o tym, jakbyś chciała. Poczekaj na lepsze, te właściwe linie papilarne, które będą pasowały do Twoich. Trzymaj się;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niczym się nie martw :* pisałam ci to samo przejdzie :) czasami musi minąć trochę czasu a ja sama wiem o tym doskonale bo miałam też swoje przeboje i swoje przejścia podobne do twoich. Uwierz mi że za jakiś czas przyjdzie taki moment że twój ex Pan M będzie u ciebie wywoływać raczej reakcje zwrotne niż tęsknotę..
    Łebek do góry :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czasem życie wrzuca nas w to mieszkanie z cieknącym kranem chociaż wszystko miało być inaczej. Ja tak mam cały czas i jedyne, co mi pomaga, to po prostu akceptacja. Płakanie, cokolwiek, co jest autentycznego w tej sytuacji. To jest nadal życie, nie zamieniaj go w czekanie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Będzie lepiej, nie może być cały czas źle ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może teraz nie jest źle, tylko po prostu inaczej?

      Usuń
  11. zyj po swojemu, bądź dumna ze swoich wyborów, wiem, czasami trudno, ale trzeba to zrozumieć i dojrzeć, sama przez to przechodziła,m, wiem, że nie jest to proste...

    OdpowiedzUsuń