wtorek, 4 października 2016

Yes, I've been black

Każdy ma post o czarnym poniedziałku! Mam i ja!

Znaczy, na ten moment mogę powiedzieć, że będę miała i ja, ale jak już to będziecie czytać, to będzie prawdziwe to pierwsze.

Nieważne, ja nadal jestem - jak to powiedziała moja współlokatorka Czarnulka - pociągająca (nie wiem, czy żart jest jasny, ale to wytłumaczę jak lamus - nadal mam katar). I nadal wióry mam w głowie (więcej niż zwykle),  więc się muszę trochę przez nie przekopywać, żeby jakieś sensowne zdania kleić.

O czarnym poniedziałku będzie, ale inaczej. Nie będę się pastwić nad samym tematem. Ten projekt ustawy, o jaki się rozchodzi bądź nie rozchodzi (zależy, czy ktoś chodzi... na marsz) musi być napisany jakimś magicznym atramentem. "Ja czytałam ten projekt!" mówią ci, co im się rozchodzi właśnie i drepczą w deszczu i krzyczą w deszczu. A dla odmiany ci, którym się nie rozchodzi i siedzą i krzyczą w domu też mówią "Ja czytałam ten projekt!".

Ja mam trochę przekory w sobie i na złość nie czytałam tego projektu. Jak będę miała kiedyś ochotę to się wypowiem, o co mi by chodziło, jakby mnie się ktoś zapytał o coś w tej sprawie.

Tak na marginesie - jeśli ktokolwiek chciał mnie zamęczyć tą sprawą i mnogością wniosków z tych ponoć dwóch stron tekstu, udało mu się. Drogi Panie bądź Pani w garniturze bądź garsonce tudzież w czym innym - gratuluję, nic już nie wiem i przez to zamykam mordę w temacie. Moje wrodzone pragnienie obiektywizmu, zniechęcenie mojego wewnętrznego homo politicusa oraz zawirowania prywatne (a nade wszytko katar i wióry w głowie) to idealnie środowisko dla siania nicniewiedzeniawiecsieniewypowiadania.

Mój wewnętrzny jeszcze do niedawna dość żwawy, a obecnie bardzo wątły homo politicus w głowie drgnął jednak w spichlerzu wiórowym na okoliczność.

Jak pan w garniturze bądź pani w garsonce albo oboje naraz tak po prostu zlekceważyli sobie te tysiące rozkrzyczanych pań i panów w deszczu. Jako jakieś tam nadpobudliwe, nadgorliwe krzykaczki. Albo co gorsza - potencjalne masowe zabójczynie dzieci nienarodzonych, spłodzonych w jakichś lewackich orgiach (ja mam potencjał na prawicowego publicystę, nie mówcie, że nie xD). No, i że jedna połowa to przyszła gnana batogiem feministycznej propagandy, a druga połowa to nawet nie wie, po co przyszła, ale zabawa jest przednia, transparenty kreatywne, a profilowe w odcieniach szarości dodaje klasy.

No ludzie.

Będzie przypowieść.

Był sobie pewien pasterz. W przypowieściach zawsze są pasterze. Albo ogrodnicy :) Pasterz miał stado owiec na pastwisku. Pewnego dnia pasterz pomyślał - przydałby mi się taki pies pasterski! I wziął pasterz fundusze unijne na innowacje w gospodarstwie rolnym i kupił psa pasterskiego. Wziął go wrzucił do zagrody i wszystkie owce wzięły się przestraszyły, bo im się jęło wydawać, że ten pies to ich zeżre i zaczęły forsować wrota od zagrody w pogoni. Ale mądry pasterz nie łypał na owce i nie mówił, że one głupie, bo się psa (za unijne pieniądze!) boją. Tylko wziął i wytłumaczył im (załóżmy, że to rozumne owce - już tak dużo napisałam i to taka ładna obrazowa historia, że taka mała nieścisłość jak to, że owce nie są aż tak rozumne, by rozumieć ludzki język nie może mi tego zepsuć), że to jest taki pies pasterski, on nie ma za zadanie robić im krzywdy, ma takie i takie parametry (zgodne z normami unijnymi!) i ma służyć temu i temu.

Ja to widzę tak.

Ja to bym chciała, żeby pan i pani w garniturze bądź garsonce nie łypali na mnie, bo się przestraszyłam, że coś mi chce zrobić krzywdę. Ale niech mi wytłumaczą, że to mi krzywdy nie zrobi.

No, chyba, że ten pies to tak serio jest gruby wilczur, co mnie będzie jednak kąsał. To wtedy wyjdę i ja. Na deszcz nawet.

Happy End

Robimy tak:
- bierzemy płatki owsiane, jajko i banana,
- blendujemy,
- smażymy na patelence,
- wyciągamy na talerz,
- delektujemy się najlepszym śniadaniem na świecie... <3

16 komentarzy:

  1. Rzecz w tym, że nikt nikomu tłumaczyć nie chce, bo to trudne jest i nie każdy potrafi, a straszyć to nie sztuka, bo postraszony boi sie wszystkiego i profilaktycznie jest przeciw...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Profilaktycznie jest przeciw - to dobrze powiedziane.

      Usuń
  2. Ten temat jest już wszędzie aż człowiek ma dość.. Szczerze nie wiem już co o tym myśleć. Ale wkurza mnie fakt że nasza polityka za bardzo chce ludźmi rządzić a tak naprawdę nic nie dają od siebie aby faktycznie żyło się lepiej. Ino tylko pod siebie krzesełko co by dupa nie bolała za 1,5 tysiaka? gdzie ja za to kupiłam komplet i 12 krzeseł do jadalni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to nie lubię po prostu, jak mnie ktoś traktuję jako istotę mało rozumną, bo nie zasiadam na tamtych krzesłach -.-

      Usuń
  3. Klik dobry:)
    Żeby wytłumaczyć komukolwiek cokolwiek, samemu trzeba być rozumnym. A poza tym... podobno lepiej, jak owce są strachliwe.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, może to właśnie kwestia tego, że ktoś sam tego projektu nie rozumiał.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Tak. Choć ponoć zawarty w którym tekście.

      Usuń
  5. Straszenie to stara metoda rządzenia, ale owieczki coraz odporniejsze na strach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z przypowieścią trafiłaś. I śniadanie chętnie wypróbuję... jak zakupy w końcu zrobię ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Był temat i się zmył. i dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sprawa wygląda tak, że Ordo Iuris złożyło projekt, który zakazywał aborcję oraz miał karać kobiety. Episkopat poparł projekt, ale bez karania. Politycy PiS i Kukiz'15 też poparli ten projekt, przeciwko była PO i Nowoczesna i chyba też część PSL. Ludzie się skrzyknęli, głównie kobiety "z tłumu", częściowo też środowiska feministyczne i anarchistyczne i zorganizowano w ponad 100 miastach polski wielkie protesty, z czego w Warszawie było ponad 30 tys. osób, tak jak we Wrocławiu. W Poznaniu ponad 10 tysięcy. PiS się przestraszył i wycofał projekt, choć po protestach Waszczykowski z PiSu chamsko skomentował protestujących, tak samo jak Kukiz. Sprawa będzie wracała, bo dobrze wiemy, że politycy PiS popierają zakaz aborcji. Po prostu ją złagodzą i jeśli nie będzie już takich protestów, to ona przejdzie.

    Co do samej retoryki, środowiska "prolife" zwane ostatnio zygotarianami są moim zdaniem nieuprawnione. Niech każda kobieta decyduje za siebie, zmuszanie do czegokolwiek w takich sprawach to pogwałcenie konstytucyjnego i europejskiego prawa do decydowania o sobie. Ja na proteście byłem, w Poznaniu i było świetnie. Tysiące ludzi w jednej sprawie. Początkowo nie wierzyłem, że protest się uda, ale poparło go sporo aktorów, piosenkarzy, działaczy społecznych, dziennikarzy, mediów, uniwersytetów, firm itd. i się udało - centra głównych miast Polski były w czasie protestu sparaliżowane. Ładna akcja, która zmobilizowała wiele młodych kobiet do zainteresowania się polityką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sprawę doskonale znam i śledziłam, choć nie zajęłam silnego stanowiska. Akcja rzeczywiście imponująca i co by rządzący nie mówili - skuteczna. Fajnie, gdy ludzie angażują się w politykę, to tylko na plus. Niech wiedzą, że patrzy im się na ręce.

      Usuń