sobota, 1 października 2016

Nie bój się bać / Gdy chcesz to płacz

Tak, nie było mnie tu długo. Ale nie obiecywałam, że będę. Nieładnie trochę tak się właściwie z kimś przyjaźnić (bo trochę się z Wami tu przyjaźnię ;)), a potem się długo nie odzywać, ale właściwie, gdy kogoś się bardzo lubi to nawet po miesiącach rozłąki można usiąść i nie można się nagadać :) A ja umiem gadać, to wiecie.

Wprawdzie wpadłam tu raz, kilka dni temu, ale właściwie nie do Was. Nawet nie do siebie za bardzo. To złe pobudki były, należy się tego wystrzegać. Dlatego marny post, który może ktoś z Was uchwycił, przepadł w niepamięć i nawet nie mam po nim kopii w archiwach. Chyba, że ktoś z Was zrobił screena ;)

Nie było mnie tu, bo jakoś tak upychałam swoje słowa po innych szafach. Ja to mam taką teorię, że mam pewną ilość słów do wypisania codziennie. Muszę je gdzieś po prostu nadać i ostatnio bardziej nadawałam listem poleconym niż tutaj w streamingu.

Ja to mam też taką teorię, że w związku z "when all the evil II happend" (przypominam, że jest jeszcze bardziej enigmatyczne "when all the evil I happend" - kolejność nieprzypadkowa!) mam też pewną ilość (choć może tutaj nie ilość, a objętość) łez do wypłakania.

I to takich, co to się siada na podłodze i po prostu płacze. I nie ma nic, żadnej wzniosłej myśli, żadnych rozważań, nic nie ma. Próżnia - tylko łzy nie są takie spektakularne, jak na statkach kosmicznych, a zwyczajne, obklejające facjatę. Nabrzmiała maska z zawiesiny pustki, broczący preparat oczyszczająco-złuszczający.

I nie ma nic. Nie ma planów, nie ma prognoz - nawet tych złych, nie ma nadziei, nie ma nade wszystko żadnych aktywizujących bajerów na horyzoncie. Ja jestem.

Ktoś by powiedział, że to bezproduktywne, że trzeba się wziąć w garść, dużo chodzić, najlepiej w szpilkach, głośno się śmiać, mieć zajęte ręce, zagniatać ciasto i biegać po mieście krokiem w stylu Sarah Jessica Parker z Seksu w wielkim mieście (nigdy tego nie oglądałam oczywiście xD)

Ja mam taką teorię, że muszę odsiedzieć trochę w próżni. Napisałabym, że złapać oddech, ale w próżni mnie ma powietrza :D I pozwalam sobie czasem na to, choć to jest wyzwanie. Trudno odgruzowić wszystko na odległość pięciu kilometrów od głowy, zaugorować tę całą wielką przestrzeń i pozwolić sobie wystartować w ten zimny, bezkresny kosmos. Wejść w stan nieważności i tak sobie w nim trwać, nie określając, gdzie jest góra, a gdzie dół i w którą stronę teraz popłynąć.

Pozwalam sobie płakać. Jestem dla siebie widocznie coraz mniej surowa.

Happy End

Dlaczego właściwie nie odcedza się ziemniaków w durszlaku?...

23 komentarze:

  1. Tulę. Pamiętam podobny czas...przejdzie, ale wtedy ojj też swoje "przesiedziałam".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to sobie posiedzę jeszcze :) Akceptuję to :)

      Usuń
  2. Posiedź, popłacz, pomaga. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dopiero co wiersz o płaczu zamieściłam i wiele osób zgadza sie z twierdzeniem, że ma on działanie terapeutyczne. Płacz więc do woli ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na wszystko potrzeba czasu, czas leczy rany :) a oczyścić oczka też czasem trzeba :* ja na to mówię detox oczu albo naturalny demakijaż. Zresztą to nie jest wstyd to jest dowód na to że jesteś wspaniałą wrażliwą kobietą! Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak w Ogóle to cieszę się że znów zaczęłaś pisać :) bo mi Cię brakowało :-*

      Usuń
  5. Płacz jest czasem potrzebny, oczyszcza oczy i to, co kryje się w ich głębi..., ale żeby nie trwał zbyt długo. Śmiech jest potrzebny bardziej, więc zaserwuj sobie jakąś dobrą komedię albo fajne spotkanie z przyjaciółką. Jeśli coś idzie opornie, pod górkę - to lepiej odpuścić i pójść inną drogą;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to się śmieję tak samo dużo jak płaczę właściwie...

      Usuń
  6. Co do ziemniaków- żeby nie mieć dodatkowo durszlaka do mycia.I bez niego jest fura garów do mycia.
    Co do płaczu- rzecz wysoce indywidualna; przeżywanie żalu- z czasem bardzo często dochodzimy do wniosku, że nie było za czym lub za kim płakać. I wtedy dopiero jest smutno!
    Ale zawsze można się wtedy pocieszyć, że zmądrzeliśmy:)))
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pomyślałam o tym - odnośnie ziemniaków o.O

      Usuń
  7. Prożnia jest dobra czasami, na trochę, potem lepiej i zdrowiej wyjść, chociaż na chwilę.
    A ziemniaki jak chcesz do durszlaka walnąć, to czemu nie...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja ostatnio w ogóle nie miałam ochoty bywać gdziekolwiek ... czasami próżnia jest potrzebna, czasami bywa przytłaczająca ... życie
    A co do ziemniaków - masz rację. Czemu by nie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bywam, i śmieję się też, i płaczę jednocześnie. Czy to nie kobiece? :)

      Usuń
  9. Osobiście uważam, że czasem warto usiąść wypłakac się, przemyśleć i wstać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na końcu zwykle wstaję, więc chyba nie jest źle :)

      Usuń
  10. Ja osobiście nie lubię "przesiadywać w próżni", ale uważam, że każdy powinien sobie dać trochę czasu. Dobrze, że nie traktujesz się zbyt surowo. Przeczekaj, nabierz siły, a dopiero później wyrusz na podbój świata ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taką mam nadzieję, że właśnie tak będzie.

      Usuń
  11. to nie upychaj tych słow po szafach, nie siedz w tej prozni, bo trzeba nabierac powietrza, wykorzystując całe płuca :) i przyjaźn sie aktywnie

    OdpowiedzUsuń