wtorek, 9 sierpnia 2016

Mówię tak. Mówię nie.

Lubię swoje decyzje!

I "moja mała głowa" nie miała zdanie wcześniej na myśli treści tych decyzji.

Dwa zdania wcześniej miała na myśli ta "moja mała głowa" sam fakt podjęcia decyzji.

Bo nie wiem, czy powinnam lubić treść decyzji o przeprowadzce do Mej (już tylko mej) Willi, podjętej te kilka miesięcy temu. Ale lubię samą tę decyzję.

To była moja pierwsza, wielkokalibrowa, niezgodna z przepisami książki (a właściwie - najpopularniejszej książki świata pt. "Biblia", dzieło zbiorowe) decyzja, o której paplałam wszystkim z buntowniczą dumą i pewnością. Bo podjęłam własną decyzję. Ja! Ja bez Imienia!

Lubię moje decyzje. A zwłaszcza te dla mnie takie buntownicze. Jak kupienie dużej lampy, nie najbardziej niezbędnego przedmiotu. Zwłaszcza teraz, gdy Pan M. zabrał swoją wyrąbaną w kosmos bajerancką turbo-patelnię, durszlak, żelazko i okrutnie drogą suszarkę na pranie, o czym zorientowałam się, jak nastawiłam swoje pranie (tym samym byłam zmuszona przytaszczyć do hacjendy własnoręcznie nową, najtańszą w Oszołomie suszarkę i dałam radę jeszcze złapać po drodze kilka pokemonów :)).

Lubię moje decyzje. A praktykuję je tak na całego od niedawna. I robię to szaleńczo.

Choć może dla widzów to chyba wcale nie takie spektakularne. Ot, tylko taka lampa, trochę więcej "chcę",  mniej "to obojętne". Ale główne aktorki - dwie małe komórki "w mojej małej głowie" - trzymają się za mitochondria (łee...) i tańcują zapamiętale w szaleństwie.

Lubię moje decyzje.

Happy End

Jak to w przypadku mebli - a suszarka na ubrania to taki chuderlawy, ale chyba mebel - opakowanie zawierało części, których nie użyłam w równie mizernym co sama konstrukcja suszarki procesie montażu. Położyłam na półeczce. Może kiedyś dojdę, gdzie to ustrojstwo może pasować :D

12 komentarzy:

  1. Tak trzymaj, niezależna kobieto :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dasz radę :) suszarki z oszołoma nie są takie złe ozdobione świeżym praniem nabierają kształtu i już nie jest to takie chudzini :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Samodzielne decyzje bywają trudne, dla niektórych wręcz masakryczne(jeśli całe życie polegało sie na innych), ale w pewnym momencie okazuje się, że nawet kupno lampy może dać satysfakcję. A swoją drogą - zabrał nawet suszarkę?
    Szop pracz normalnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Suszarka była jego, więc nie mogę mieć pretensji... :)

      Usuń
  4. Nie mam zwyczaju (bo nie umiem) pocieszać. Ale tak się jakoś składa, że ilekroć wali się nam jakiś związek, lub ktoś z bliskich odchodzi z tego wymiaru, wydaje się nam, że gdy tej osoby zabraknie, my będziemy jak te dzieci zagubione we mgle, nie poradzimy sobie, no nieomal umrzemy z żalu, tęsknoty, nieumiejętności poradzenia sobie.
    A po pewnym czasie, czasami nawet dość krótkim okazuje się, że można bez danej osoby żyć i to nawet całkiem niezle.
    Suszarka do prania- bardzo pożyteczny element wystroju wnętrza. Zwłaszcza tak porządniejsza, z ociekaczem i miejscem na wieszaki.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się tak wydaje, że to może tak być.

      Usuń
  5. Nie mam takiej suszarki, bo mam pralko-suszarkę:). MAM ZA TO CAŁĄ SZUFLADKĘ CZĘŚCI, KTÓRE "ZOSTAŁY",może się kiedyś przydadzą:):):):)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nieść suszarę i łapać Pokemony - kobieto, jak z tym dajesz sobie radę, to poradzisz sobie ze wszystkim! :)

    OdpowiedzUsuń