wtorek, 26 lipca 2016

Umieć chcieć niemożliwego nie chcieć

Ostatnio było trochę prywaty. Ale cicham już o tem. Sprawa zawieszona i ma się odwiesić wkrótce. Dam znać wynik. Nie spodziewam się, by był większy od zera. Ani by dążył do jedności. Przynajmniej w krótkim okresie.

Znów filozoficznie będzie.

Ten blog się robi taki. Z przesłaniem dla świata. Zwykle mnie śmieszą takie blogi. Ale czasem jak coś przeczytam takiego to mnie trachnie i wiem, że to co przeczytałam było dobre (końcówka zdania w tonie biblijnym - jakby ktoś nie zauważył, a nie chciałabym by zostało to takie niezauważone :)).

Będzie o chceniu.

Wstydziłam się zawsze użyć argumentu "bo tak chcę".  Zawsze mi się wydawało, że to taki argument-niedobitek. Argument, którego starsi i mądrzejsi koledzy argumenci zostali z(a)bici. Idzie ostatni w panice z szabelką na czołgi i walce. Do zmiażdżenia, zrolowania i wyśmiania. Bo co to takie to chcenie. "Chcieć to se możesz".  A dlaczego? A dlaczego tak? A dlaczego tak bez sensu?

Więc Ja bez Imienia jako Poważny Człowiek na Poważnym Stanowisku, dorosły od 10 roku życia unikała używania nieszlachetnego argumentu "bo tak chcę". 

Przeanalizujmy to! (i tu był ton w stylu "Sprawdźmy to!" rodem z Ad Bustera - jakby ktoś nie zauważył, a nie chciałabym by zostało to takie niezauważone :))

No bo (poważna analiza musi się poważnie zacząć -.-) jeżeli nie umiem podeprzeć swoich zamiarów tymi szlachetnymi argumentami i dowieść, że to co robię ma sens to znaczy, że rzeczywiście nie powinnam tego robić. Jeśli nie przekonam kogoś do tego - lepiej tego nie robić. Rzeczywiście. Można w ten sposób uniknąć robienia głupich rzeczy. Logiczne. Ok, accepted!

Tymczasem.

Argument "bo ja chcę" nie jest najsłabszym argumentem. On jest argumentem najsilniejszym.

Och, jak ja wiem jak bardzo męczące jest znajdowanie wyjaśnienia dla wszystkiego, nawet tych machinalnych rzeczy, co to nawet się nie zdążyłam zastanowić, dlaczego to robię i dlaczego tak.

A ja właśnie robię tak, "bo tak chcę".

Najsilniejszy z argumentów. Z takim to dopiero nie można dyskutować. Takiego nie da się zbić. I nie można takiego wyśmiewać - a przynajmniej jest nieładnie.

Nie trzeba się go wstydzić. Tak jak nie trzeba się wstydzić, że wcale nie lubi się knedli ze śliwkami. Nie potrafię wyjaśnić logicznie, dlaczego nie lubię. Może we wczesnym niepamiętnym dzieciństwie straciłam na pestce od śliwki pierwszego mleczaka. Nie trzeba się wstydzić. Nie warto się go wstydzić. Nie wolno mi się wstydzić.

Happy End

Jestem obecnie w najbardziej zatłoczonym, najbardziej kolorowym, najbardziej zagrożonym, ale jednocześnie najsilniej chronionym i najbardziej świętym miejscu w naszym Prawym i Sprawiedliwym Kraju (dygresja 1: nie było ironii ani wyśmiewania, dygresja 2: zdanie było w tonie arcyzajmującej relacji live - jakby ktoś nie zauważył, a nie chciałabym by zostało to takie niezauważone :)). Latają helikoptery, duża ulica obok mnie o 16 była pusta (przepięknie!), a w telewizji mogę obejrzeć sobie, co się dzieje w centrum bez wychodzenia na deszcz. Królewskie Miasto zaczyna ciężki, kolorowy, ciekawy tydzień :)

10 komentarzy:

  1. Czasem trzeba coś odpuścić ;)

    Hmm... Ja nie lubię się tłumaczyć z tego co robię. Więc "robię to bo chcę" u mnie przeważa. Bo zazwyczaj chcę, chyba że to coś wymuszonego.


    Ja nie jestem w Krakowie, a u mnie jest tłoczno i kolorowo :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam niestety tak zdecydowanego podejścia sama w sobie. Uczę się :)

      Usuń
  2. mam nadzieje że będzie dobrze :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W długim terminie wszystko zwykle wychodzi na dobrze :)

      Usuń
  3. Rozumiem że jesteś też z Krakowa :) ja teraz cały tydzień w hucie siedzę aby do pracy dojechać bo moje busy nie jeżdżą jak powinny. Drogi puste ale tramwaje w niektórych czuję się jak sardynka :P

    OdpowiedzUsuń
  4. oooo widzę, że bycie w centrum ŚDM jest troszeczkę uciążliwe, hm?
    a co do argumentu, który przytoczyłaś - jest to mój ulubiony i w sumie najbardziej motywujący :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mnie to nie uciążliwia w ogóle :D

      Usuń
  5. ja uwielbiam ten argument, jest silny, mądry i logiczny :) życzę Ci powodzenia!
    zazdro Krakowa :D

    OdpowiedzUsuń