wtorek, 19 lipca 2016

Tak jak śnieg sypnął kwiat

Na wstępie chciałam zaznaczyć, że niniejszy post NIE jest manifestem moich poglądów politycznych. Moje poglądy polityczne określiłabym teraz jako pesymistyczne. Żyjący we mnie od zawsze raczej ponadprzeciętnie pobudzony (jak byłam mała oglądałam z dziadkiem sejm) homo politicus siedzi teraz skulony i na zmianę łapie się za głowę i ręce opadają mu z szelestem. A takie są te poglądy, że większość z tych ponad 500 osobistości w garniturach, garsonkach, z broszkami i piórami - od prawa do lewa i z powrotem - ma nas za idiotów. I nie, nie uważam, że nie są nam potrzebni wcale, bo nas tylko okradają, wyprzedają, marnotrawią, zsyłają same plagi i deszcz w lipcu. Uważam, że nam są potrzebni bardzo. Ale nieco inni. Tylko trochę. Mogą być też w garniturach, garsonkach, z broszkami i piórami, też mogą być podejrzanie bogaci lub nieładni, nerwowi, płaczliwi lub jąkający się, jak bardzo trzeba to mogą przemawiać z krzeseł, seplenić i mieć krótkie nogi, ale przy okazji, żeby mówili mniej okrągle, a bardziej prosto i z mostu. I żeby mieli nade wszystko choć odrobinę szacunku do człowieka myślącego.

Takie mam marzenie.

Dawno nie byłam tak pesymistycznie nastawiona do świata polityki. I to tej od prawa do lewa i z powrotem, i do tej w środku też. Albo coś się złego stało, albo - o zgrozo! - dorosłam.

Ostatnio jeden pan minister w garniturze orzekł, co sądzi na temat zamachu w Nicei. Że czcigodni partnerzy w unijnej doli i niedoli znad Loary niedostatecznie zajęli się wiadomymi sprawami po poprzednim ataku w Paryżu i z tego niedopilnowania - było, co było. Do tego momentu jestem się nawet w stanie zgodzić, choć nie znam zapewne tak dogłębnie sprawy jak pan minister w garniturze. Ale mi się trochę też tak widzi.

I potem pan minister w garniturze orzeka, że nasi bracia i siostry w unijnej doli i niedoli to tylko kwiatki malowali na ulicach w ramach walki z terroryzmem. A te kwiatki to były kolorowe - no, a jak kolorowe to jakoś dziwnie przystają do ruchu LGBT! :O

Dwie refleksje mam.

Pierwsza - właściwie mniej ważna, choć akurat ten fragment był chyba bardziej oburzający - odnośnie tego nawiązania do LGBT. Komentarz mój: WTF?? (dziękuję narodowi amerykańskiemu za to wyrażenie!) Jeśli ktoś umie wyjaśnić ciąg przyczynowo-skutkowy jak gej jeden z drugim wiążą się z zamachami - ja bardzo proszę! I nie ma tu ironii! No, a jakież mieli te kwiatki malować, jak Pan Bóg stworzył kwiatki kolorowe?...

I druga - ważniejsza, choć mniej chyba bulwersująca z początku. Że ludzie w ogóle szli i te kwiatki malowali, zamiast się jakoś czymś bardziej produktywnym dla sprawy zająć. Dobrze, jestem Francuzem (przed jeden dzień wszyscy byliśmy Francuzami, by potem szybko przemienić się w Turków). Przeżywam jakoś to, co się wydarzyło w moim kraju. Jedni w tym przeżywaniu tylko myślą, inni chcą coś zrobić. Jedni wstawią zdjęcie na fb, a ja potrzebuję zrobić coś więcej, żeby zamanifestować - sprzeciw lub solidarność. Ale nie mam czołgu w garażu ani pułku wojska na telefon. To idę maluję kwiatki. Co mogę zrobić więcej jako pospolity zjadacz bagietek?

A czemu my - pospolici zjadacze bigosu - idziemy pod ambasadę francuską ze zniczami? "O, terroryści już trzęsą portkami na ten widok!" - zaironizują w Internetach.

Przecież to nie prezydent z ministrami poszli malować kwiatki we Francji. Nie wysłali też służb, wojska, policji, by oni malowali te kwiatki. Oni mają swoje - nomen omen - broszki.

Widzę jedną pragmatyczną rzecz, jaką może zrobić pospolity zjadacz bagietek. Może skrzyknąć innych bagieciaczy i pójść pod biuro naczelnego bagieciarza, by COŚ zrobił - co by chcieli, by zrobił. Ale bagieciarze na to nie wpadli. Może nie widzą takiej potrzeby? Może uważają, że naczelny bagieciarz nieźle sobie radzi i nie potrzebuje podpowiedzi z ulicy? Może oni mają jakimś cudem chłodniejsze głowy niż my - bigosiarze, póki co szczęśliwie uchowani od większości straszności?

Cieszę się, że napisałam ten post. Bo? Bo wczorajszy mnie dręczy jako mało udany i teraz jest już piętro niżej na tej stronce, więc jego siła dręczenia osłabła ;)

Happy End

Kalafior, brokuł, baby (czytaj: bejbi) marchewki, ryż i rybka - na obiad dziś były same "zdrowaśki" :)

26 komentarzy:

  1. Warto wywalić z siebie, sama tak robię po to jest blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Póki to ma u mnie taki sens - to się uda i będzie prawdziwe.

      Usuń
  2. Nie lubię oglądać polityki. ;) Moja mama wręcz odwrotnie, zawsze ogląda coś w telewizji, czyta w internecie. :D Wrr mnie jakoś to nudzi, a czasem nawet wkurza. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to jest denerwujące - nawet dla tych, którzy się interesują bardziej. A może zwłaszcza dla tych

      Usuń
  3. Mnie kompletnie temat polityki nie interesuje. :) nic nie wiem, więc również się nie wypowiadam. ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy się trochę powinien interesować - żeby wiedzieć, co chcą Ci dać, a co zabrać ;)

      Usuń
  4. A ja nie do końca się zgodzę. Według mnie w pewnym sensie stanowisko pana w garniturze jest uzasadnione, ponieważ widać jaką niemoc i mentalność przyjęły bardziej cywilizowane społeczeństwa.

    Można mówić że liczy się gest, każdy robi co może, ale to nie jest żadna manifestacja protestu który w jakikolwiek sposób zniweluję to, z czym walczy. Bo kiedyś jak był problem, to szło się napierdalać, a teraz jedyne co zostało to posty na facebooku. Są osoby które chcą toczyć z Europejczykami regularny konflikt, i o tyle oni mają przewagę, że faktycznie robią rzeczy które można odczuć na skórze /Mikołaj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie jest tak, że nie zgadzam się z tym co piszesz! Zgadzam. Wkurza mnie tylko wyśmiewanie takich "niepraktycznych" gestów.

      Usuń
  5. Ja nie lubię rozmawiać o polityce. Polska jest podzielona na dwa obozy... A jeszcze to co się dzieje... Po prostu nawet nie chcę na to patrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda. I myśmy się dali podzielić. Chyba też o tym napiszę ;)

      Usuń
  6. Jakoś niespecjalnie interesuję się polityką, ale mam swoje zdanie na ten temat. Niby tolerancja jest spoko, bo wszyscy są ludźmi, powinni być traktowani równo - też tak uważam. Ale Francja - dla mnie - przesadziła z tą tolerancją. We Francji jest pewnie tyle samo Arabów co Francuzów i oni już nie wiedzą, co robić, bo z jednej strony obaliliby to, w co wierzyli, a z drugiej jest to niebezpieczne, bo może być jeszcze gorzej - goście z Bliskiego Wschodu mogą się zbuntować. Dlatego według mnie rysują kwiatki - bo tylko takie wyjście im zostało...
    Natomiast w takiej zacofanej Polsce jeśliby się coś takiego - Boże uchowaj - zdarzyło, to każdy, kto miałby trochę ciemniejszy odcień skóry od przeciętnego Polaka, nie miałby tutaj życia.
    Nie zrozum mnie źle, nie jestem nietolerancyjna, nie uważam, że wygnanie z Europy imigrantów jest dobre. Po prostu nie można przesadzać ani w jedną ani w drugą stronę.
    _________________
    pisane-atramentem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie wygnać kogoś, kto się tam urodził? Masowo wszystkich wsadzić na statki? Bez wyjątku? Tych spoko na wszelki wypadek też?

      Zdecydowanie nie można przesadzać w żadną stronę. Zgadzam się. Naprawdę :)

      Usuń
  7. jak dla mnie to właśnie politycy doprowadzają świat do takiego wypalenia, w jakim się teraz znajduje. ludzie nie są na tyle głupi, żeby zbierać się w armie i atakować innych. nienawidzę polityki, polityków, i powoli zaczynam nienawidzić świat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to też męczy okropnie. Ale nie ma państw bez polityków.

      Usuń
  8. a disco polo obok rocka to super połączenie, u mnie pełno komerchy się przeplata :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Polityka to totalnie temat nie dla mnie, choć czasem zdarza mi się poczytać jakieś newsy z tego świata. Denerwują mnie niektóre posunięcia władz, niektóre cieszą, no ale wiadomo, dogodzić się w 100 % nie da.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, nie da się by wszyscy byli zadowoleni. Dlatego nie mogłabym być politykiem ;)

      Usuń
  10. Ja o Polityce wolę nie myśleć bo aż mi się krew zaczyna gotować jeszcze mi żyłka pęknie albo coś :P heh

    kochana dodaję cię do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Szczerze, to od wyborów do wyborów trzymam się od tego wszystkiego z daleka. Zwłaszcza latem - prawie w ogóle nie oglądam telewizji (tylko w weekendy) i jakoś nie docierają do mnie te wieści, które powodują jedynie opadanie rąk. :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś bardziej zgłębiałam tematy polityki, a teraz już coraz mniej!
    pozdrawiam, mikrouszkodzenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Żyję w domu gdzie polityka jest, była i będzie zawsze gorącym tematem. Chyba każdy członek mojej rodziny ma swoje zdanie na tematy polityczne, a moje własne jest jeszcze nie do końca ukształtowane. Zamachy to głupota. Czysta ludzka głupota, z którą trzeba walczyć, bo przez nią giną niewinni ludzie! Każdy robi co może, a jak nie może to maluje kwiatki. Myślę, że i taki symbol jest znaczący m gestem jedności i wsparcia. Oczywiście to nijak ma się do cierpiących rodzin i przestraszonych obywateli... Wiem. Jednak myślę, że lepsze to niż nic.

    OdpowiedzUsuń