sobota, 23 lipca 2016

Rozpacz, że nie kochasz mnie

Myślę dziś krótko. Krótkimi zdaniami.

Jak w piosence, z której zaczerpnęłam tytuł.

Loadowanie statusu:
|||||||||||||||||||||||||...

Oceniam, szacuję, estymuję, jako ekspert ds. analiz strategicznych, jako specjalista od liczb, procentów.

Na 95% Mój M. przestanie być Moim. Będzie tylko M.

(Mój) M. stwierdził - i tu plus za uczciwość, wspaniale, dajmy mu kwiatka - że tak nie może być. Że tak w głębi jego M-owego jestestwa na ten moment chce być bardziej samotnym wilkiem niż domowym kocurem. I te obiady, te zakupy, te pocałunki rano na dzień dobry, to odkurzanie wspólne i ten balkon - to już za mało i jeszcze za wcześnie.

I milion myśli "w mojej małej głowie". Moje dwie małe komórki w moim małym mózgu pracują przerażająco efektywnie, jednocześnie marząc by zapaść w letarg. Wpadają na siebie, wyrzygują myśli, potykają się, miotają, obijają o ściany, obijają o siebie.

I że co teraz będzie. Ten największy pokój jaki miałam w życiu, ta największa w życiu liczba metrów kwadratowych na dwóch piętrach, ten balkon, ten ogród, to łóżko - też chyba największe w życiu. Dla mnie samej zostanie.

I że miało być inaczej. Miało być wino wieczorem i słońce rano. Gotowanie w majtkach i telewizja w kocu. Leniwe soboty, które są porankami.

I że miało się tyle zdarzyć. No, że suknia, że radość, że tańce, przyjaciele wkoło, wszyscy widzą, a little party never killed nobody, i że too much love won't kill you, wszystko zaplanowane od dawna przeze mnie, bo to wielkie marzenie, potem wszystkie pierwsze razy, i Jerzy Jacek, i Anna Maryla.

I że już nie będzie tylu rzeczy. Będę leżeć odłogiem na wielkim łóżku, zawinięta we własne ręce - to taki prototyp, będę szeptać sama do siebie.

I że nie ma nadziei. Jest tyle czynników, które Mój musi spełniać. (Mój) M. dostał najwięcej punktów. Chciałam je przekuć na uczucia, ale nie zdążyłam. I ja już mam 25 lat. I mam tyle rzeczy do opowiadania. Tyle kamieni noszę, taka jestem pocharatana - we wnętrzu, na żołądku, na wątrobie, na sercu. I tak trudno mi to wywlec, obrócić skórę na drugą stronę. I teraz, gdy już doświadczyłam, jak mogą się skończyć najpewniejsze rzeczy - boję się. Będę się bała to zrobić. Są rzeczy, których nie umiem mówić wiele razy, każdemu.

Boję się. Jak mam kupić samochód, mieszkanie, wziąć kredyt taka sama. Kranu on i tak nie umie naprawić.

I inni mają. A ja nie. I czy to przez te kamienie? To pocharatanie? Czemu mi to zrobiliście? Jak klątwa.

I wszystko było idealne. Dom, praca, lubimy nasze rodziny - mimo wszystko. Wszystko dobre w dobrym czasie. W piach.

Bywam psychiczna kilka razy dziennie. Płaczę, choć mniej już w tym wilgoci, a więcej już dźwięku. Usta mi sie wykrzywiają zawsze tak samo. Zostanie mi tak. I będę brzydsza. A już mam pryszcza, który nie chce zniknąć na czole. I zawijam się, odwijam, brak ochoty. Jem ciastka. I piję wodę z miętą i cytryną. Nie gotuję. Bo nie chcę tych warzyw. Bo kupiliśmy je razem, a zakupy nie były modelowe, piękne, urocze, wesołe.

I nie sprzątam. Bo on uwielbia posprzątane. I swoje koszule. Nie sprzątam. Niech zbliży się do mojego cierpienia mając nieposprzątane. On chodzi i sprząta. Niech sprząta.

"Kobieta wybaczy ci wszystko - oprócz tego, że jej nie kochasz."

Usychanie tkanek. Na zmianę z migotaniem przedsionków.

Happy End

Pralka oddycha. Robi rundkę wirowania, zatrzymuje się na trzy sekundy - jak to pralki mają w zwyczaju i robi dwa oddechy. Słowo. Podobne do moich, gdy nabieram powietrza na kolejny jęk. Boję się, że się uduszę.

16 komentarzy:

  1. A jesteś pewna, że nie kocha? Że to nie chwilowy jakiś kryzys? I samej też można wszystko...
    Choć... Te we dwoje jest przyjemniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, większość rzeczy z kimś jest nieco łatwiejsza i przyjemniejsza :/

      Usuń
  2. Zostałaś nominowana do LBA! ♥ http://worldmeeg.blogspot.com/2016/07/lba.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  3. A w dupie go miej tego pana M. (za przeproszeniem). W dupie skoro tak...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieładnie tak. Ale jak przyjedzie pora to będzie tak.

      Usuń
  4. no tak ile razy można powtarzać jedno i to samo... znam to....

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana a może to wszystko jest chwilowe? Mam nadzieję że wszystko się ułoży i będzie dobrze :* czasami wiele ludzi docenia to co miało kiedy to straci ale jeśli zależy ci to spróbuj zawalczyć, przynajmniej będziesz wiedziała że zrobiłaś wszystko co mogłaś a jeśli się nie uda to oznacza że nie jest i nigdy nie był wart tego wszystkiego

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem z punktu widzenia dorosłej kobiety. Nie wiem jak długo się znaliście, czy były oświadczyny, czy tylko znajomość bez zobowiązań. Chyba za bardzo wyidealizowałaś sobie związek z chłopakiem i miałaś "parcie" na ślub. To się czuje i może tego się wystraszył. Jesteś młodą dziewczyną, dopiero 25 lat i jeszcze masz szanse na poznanie kogoś. Pamiętaj, że to mężczyźnie ma bardziej zależeć na Tobie, a nie odwrotnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za trochę dojrzalszy punkt widzenia niż mój :)

      Usuń
  7. nie wiem co Ci powiedzieć, bo w takiej sytuacji zawaliłby mi się świat. ale przecież jesteśmy kobietami, kobiety są silne, damy radę w każdej sytuacji.

    wielki przytulas! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, chyba trochę zgadłaś co mi teraz w dłuższy gra

      Usuń
  8. facet pewnie ma naturalny lęk przed małżeństwem, z tego co piszesz mieszkacie dalej razem, tyle, że on jeszcze nie chce ślubu, albo czekasz albo wywal, na mnie jedna nie czekała i poszła do innego, druga poczekała i za miesiąc ślub po trzy letniej znajomości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję! I oby mi się też jakoś ułożyło. Dzięki za komentarz z męskiego punktu widzenia :)

      Usuń