poniedziałek, 18 lipca 2016

It's now or never

Uwaga, będzie element misji edukacyjnej w tej części Internetów. Wszystkich opornych do pogłębiania wiedzy ekonomicznej ze strachu przed upadkiem ich wizji gospodarowania odsyłam w inne strony tego światka - bawcie się dobrze!

Inflacja - proces przeciętnego wzrostu cen w gospodarce.
Skutek: spadek siły nabywczej pieniądza.
Jedna z możliwych przyczyn: nadmierne zwiększanie podaży pieniądza.
Info dla zabłyśnięcia w towarzystwie i wykorzystania na przykład podczas dyskusji, jak to "ci co rządzili przez 8 lat zdewastowali ten kraj" (albo podczas obrony magisterki z ekonomii): obecnie mamy deflację. Czyli odwrotość inflacji. Czyli przeciętny spadek cen. Czyli argumentu "Ci co rządzili przez 8 lat doprowadzili do gigantycznych wzrostów cen!!!!" nie używamy w sytuacjach, gdy istnieje prawdopodobieństwo istnienia w towarzystwie średnio rozgarniętego ekonomisty i nade wszystko nie podajemy wymyślonych wartości inflacji w jednym pokoju z profesorem nauk ekonomicznych oraz dziekanem - tego drugiego byłam świadkiem podczas mojej obrony - i nie byłam to ja!

Zastosowanie inflacji w życiu codziennym.

Są takie wyrażenia, które uległy inflacji. Powtarza się je tak wiele razy, że straciły na wartości. I mało można za nie "kupić" - w sensie nimi do czegoś lub kogoś przekonać. I już dawno przestaliśmy ogarnąć, o co w nich chodzi.

I ja ostatnio odinflacjowałam dla siebie takie wyrażenie! "Żyj tu i teraz" - takie ono było.

Dla mnie to było takie wyrażenie po inflacji. Można rzucić zawsze do kogoś, komu smutno i źle i zawsze będzie pasować. Można jeszcze rzucić "Wszystko będzie dobrze", "Czas leczy rany" i "Jutro też jest dzień". Waluty o podobnym, niskim kursie.

Ale ostatnio kurs "Żyj tu i teraz" mocno skoczył na giełdzie wyrażeń Ja bez Imienia. Hossa!

Przy okazji odwracania się za siebie i do siebie zobaczyłam... jak uparcie patrzę przed siebie.

Co za zdanie.

Ktoś powie - motywator jakiś albo coach życia, taki Nawałka w psychologii - TO WSPANIALE! JUŻ WIESZ, JAK TRZEBA ROBIĆ W ŻYCIU!! SZCZĘŚCIE GWARANTOWANE ALBO ZWROT PIENIĘDZY!!! (sorry za Capsa, ale to oni tak mówią).

Ale nie.

Zapatrzyłam się do przodu - na sukcesy i radości, jakie tam mnie czekają (bo patrzę do przodu, więc sukcesy będą - Nawałki psychologii gwarantują lub zwrot pieniędzy). Na wydarzenia, które się wydarzą, tylko trzeba zrobić kroki, by się wydarzyły (więc ja robię te kroki). Na tę białą suknię patrzę i planuję kiedy i gdzie. Znam ten czas. Zaplanowane - tylko robić kroki. I ja robię te kroki zapatrzona. I będę się kiedyś tak cieszyć okropnie - tylko muszę zrobić kroki, a ja robię kroki.

I nie ma mnie tu i teraz.

Nie cieszę się tu i teraz. Bo planuję, że będę się cieszyć, jak zrobię kroki.

I nie żyję tu i teraz. W tych uwarunkowaniach, jakie mam. Trzeba je poprawić i trzeba robić kroki, ale cieszyć się można już z tego niedoskonałego, nierozwiniętego. I z tego, co nie idzie po myśli, bo ktoś obok zgubił kroki i nie tańczy tak, jak grane jest w planie.

Ja się obraziłam na Mojego M., bo zgubił kroki. A to ja zgubiłam jego. Myślałam o nim jako części planu, z którego wykonania cieszyć się będę kiedyś tam. A on jest tu i teraz. Taki, jaki jest.

I będę się cieszyć w tym tygodniu. Choćby miał zostać tylko tydzień.

Jakaż jestem niezadowolona z tej notki.

Pozostając w tematyce posta: ekonomia jest sztuką maksymalizowania użyteczności przy ograniczonych zasobach. Mam TERAZ ograniczone zasoby i TUTAJ takie uwarunkowania - i nie ma TERAZ innych. Muszę w takich warunkach, TERAZ i TUTAJ maksymalizować moją użyteczność. Moją radość. Nie kiedyś tam, jak będę miała więcej zasobów i warunki będą bliższe ideałowi. Teraz i tu.

Happy End

Dałam za wygraną. Nie dam rady przeczytać "Paragrafu 22". Może mam za mały mózg.

12 komentarzy:

  1. dla mnie takim wyrażeniem jest ''będzie dobrze'', powtarzane milion razy traci na wartości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wszystkie inne powtarzane wiele razy. Chyba tylko na słowo "czekolada" podniecam się zawsze tak samo, choćbym słyszałam je milion razy ;)

      Usuń
  2. Zdecydowanie trzeba żyć tu i teraz, nie wiemy co nas czeka, i czy jak już dojdziemy tam gdzie chcieliśmy będziemy się cieszyć tym co mamy....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tam, gdzie dotrzemy też będzie dobrze, choć inaczej niż planowaliśmy :)

      Usuń
  3. czasem warto zrobić sobie przerwę, dać trochę luzu, odpocząć

    OdpowiedzUsuń
  4. Planowanie jest niezbędne w drodze do sukcesu, trzeba jednak brać pod uwagę zdanie bliskich osób-gdyż bez nich zostajemy sami...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nigdy niczego nie planuję żyje z dnia na dzień bo tak łatwo przetrwać.. Co z tego że mam marzenia i swoje cele (większość rzeczy planowanych idzie w piach...) Więc nie planuje bo po co? Zazwyczaj to co spontanicznie robię na lepsze mi wychodzi. I nie zawsze słucham "dobrych rad" szczególnie ludzi którzy nie mają pojęcia o czym mówią lub gadają jakby byli doświadczeni a z daną sytuacją spotykają się po raz pierwszy. U mnie tak było kilka różnych spraw gdzie większość się mądrzyła bla bla bla zrobiłam po swojemu i wychodzę na prostą a słuchając "życzliwych rad" nie miałabym nic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się muszę niestety nauczyć takiego luźnego podejścia :)

      Usuń
  6. A ja planuję jeszcze wrócić do tego tekstu... z jednej strony tu i teraz, z drugiej ciągłe myślenie o przyszłości. Rozterki.

    OdpowiedzUsuń