środa, 13 lipca 2016

I'm the most little innocent liar

Czytam "Paragraf 22" J. Hellera. Koleżanka dwa razy mówiła mi "Przeczytaj!" - to czytam. Dziwna to książka. I usypia mnie już o 22:00. Mam wrażenie, że bariera przeczytania 12 stron za jednym posiedzeniem jest nie do przejścia xD

Ta książka jest turbo dziwna. Dziś w nocy śniłam słowa napisane w jej stylu. Śniłam słowa! #faza

Podobał mi się ostatnio jeden fragment z niej. Przytoczę. Cytat będzie długi, więc do autorów tego posta dodam pana Hellera. O ile żyje. Jak nie żyje to dopiero będzie miał niespodziankę. Że coś napisał w życiu po życiu i do tego po polsku!

Był grzeczny dla starszych, ale oni go nie lubili, mimo, że zawsze stosował się do ich poleceń. Mówili mu, żeby nie mówił hop, póki nie przeskoczy, więc nie mówił. Mówili mu, żeby nie odkładał na jutro tego, co ma zrobić dzisiaj, więc nie odkładał. Mówili mu, żeby czcił ojca swego i matkę swoją, więc czcił. Mówili mu, że nie wolno zabijać, więc nie zabijał, dopóki go nie wzięli do wojska. Tam powiedzieli mu, że ma zabijać, więc zabijał. Zawsze nastawiał drugi policzek i nigdy nie czynił drugiemu, co jemu nie było miłe. Kiedy dawał jałmużnę, jego lewica nie wiedziała, co robi prawica.  Nigdy nie używał imienia Pana Boga swego na daremno, nie cudzołożył i nie pożądał osła bliźniego swego. Co więcej, kochał wręcz bliźniego swego i nigdy nie mówił fałszywego świadectwa przeciwko niemu. Przełożeni Majora Majora nie lubili go za ten skrajny nonkomformizm.

No właśnie. Przecie Major Major (tak tak...) robił wszystko wedle przepisu. Jak książka każe. A i tak go nie lubili.

Dla unaocznienia tego, co chce dziś światu powiedzieć, inna przypowieść. Z serialu "Przyjaciele".

Rodzice Monici i Rossa obchodzili okrągłą rocznicę ślubu. Zawsze z okazji takich rocznic Ross wygłaszał płomienne, wzruszające przemówienie, ale Monica poprosiła go, by w tym roku mogła go zastąpić. Przygotowywała wystąpienie zaciekle, długo, z zapałem i z przekonaniem, że teraz ona doprowadzi wszystkich do łez - i to dwa razy rzewniejszych niż Ross! Wygłaszając jednak przemówienie, w którym poruszyła wszystkie obiektywnie wzruszające tematy - ukochanego pieska i śmierć niedożałowanej babci - spostrzegła, że nie wzrusza się nikt, a właściwie wszyscy są trochę zniesmaczeni. To ją okropnie zdenerwowało. I gości zniesmaczyło to jeszcze bardziej. W końcu dała za wygraną, a rodzice - próbując ratować sytuację - poprosili o dwa słowa nieprzygotowanego Rossa. Ten z głowy powiedział jedno zdanie i... wszyscy się wzruszyli do łez.

Bo Monica też zrobiła wszystko, jak pisze książka. Zawarła wszystkie obiektywnie wzruszające elementy, by osiągnąć cel. Wszystko miało działać. Jak u Majora Majora, który robił wszystko zgodnie z instrukcją do życia, a i tak ludzie go nie lubili.

Nie ma instrukcji do życia.

Ja bez Imienia - Paulo Coelho tej części blogosfery.

Nie ma chwytów na zdobywanie uwagi. Nie ma przepisu na zdobywanie przyjaciela. Nie ma planów na zdobywanie ludzkich serc.

Ja jestem Monicą. Też czasem się dziwię, czemu nie ma sukcesu, skoro wszystko zrobiłam, jak należy. Uśmiechałam się, byłam grzeczna, byłam miła, byłam pomocna, a nie dostałam uwagi/przyjaźni/serca.

Byłam zaprogramowana.

I nie byłam przez to ludzka.

Nie wiem, czy to "byłam" jest aktualne. Nadal "bywam".  Ale się uczłowieczam. Znajduję to, co chcę robić i mówić naprawdę, a nie to, co mam zaprogramowane albo co wydaje mi się akuratne w danej sytuacji. Mówić i robić nawet to, co OBIEKTYWNIE (mój synonim doskonałości) jest niedobre i książka tego nie pochwala.

Dużo kłamałam, choć nie wiedziałam.

Autorzy dzisiejszego posta:
Ja bez Imienia
Joseph Heller

Happy End

Ja tam założyłam sobie taką stronkę na Facebooku - bynajmniej nie z tego powodu, że jestem już taką zaawansowaną blogerką, że strona taka mi się należy, a nawet jest niezbędna. Ja tam sobie wrzucam fragment posta z linkiem, chciałabym czasem sobie wrzucić jakąś krótką wrzutkę z dnia, jakbym nie miała czasu na grubsze pisanie. Robię to, bo to lubię, więc będę to robić :) Jak widać, stronka nie ma totalnie charakteru marketingowego, bo wrzucam na nią nawet, gdy - jak teraz - polubiłam ją tylko ja i tylko ja to czytam ;) Jakby ktoś chciał się przysiąść - zapraszam :)

Edit: Ha, stronki na fb nie mogę edytować, bo fb uznał moje konto Ja Optymistycznie Optymistyczna za nieprawidłowe i prosił uprzejmie, bym wysłała im mój dowód tożsamości na potwierdzenie, że tak właśnie się nazywam! To tak można??

36 komentarzy:

  1. spoko, fb do tego jest ciesz sie życiem ciesz sie blogiem fb czerp radość :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, właśnie to czynię! Dokładnie to! :)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy post...jak ja lubię takie dobre teksty. Jestem na fb :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Poważnie chcieli twój dowód tożsamości :D czy to tak na jaja he?

    OdpowiedzUsuń
  5. ha, dziś oglądałam ten odcinek z rocznicą ślubu rodziców R&M :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to całkiem niezły przypadek jak na pierdylion odcinków tego serialu :D

      Usuń
  6. Niestety żyjemy w świecie permanentnej inwigilacji, dziwię się że ludzie chcą żyć w takim systemie. Za chwilę będziemy nosić kody kreskowe na czole jeśli nikt z tym nic nie zrobi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem aż tak pesymistyczna w tym zakresie, ale... No zwyczajnie się zaskoczyłam!

      Usuń
  7. No to czytaj, czytaj, paragraf 22 to przecież hasło już nie tylko literackie...dalej jest tylko lepiej:):). I, ja też po trochu to czytałam, a teraz czasem po prostu otwieram na chybił trafił, czytam kilkanaście stron, i już mi lepiej. Bo odkrywam, że dziwny świat nie jest wymysłem chwili obecnej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie chyba tej książki nie da się połknąć na raz. Może ją trzeba czytać tak wyrywkowo?...

      Usuń
  8. przypomniała mi się sytuacja, kiedy moja ciotka, wyuczona nauczcielka w niemieckiej szkole, wychowywała swoje dziecko według JAKIEGOŚ PODRĘCZNIKA. dziecko praktycznie do 1 roku życia jadło jakieś dziwne rzeczy, a czekolady skosztowało dopiero w 3 urodziny. ja rozumiem, są ograniczenia, ale nie ma instrukcji WYCHOWANIA DZIECKA, krok po kroku, bo świat by oszalał :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszne - biedne dziecko mogło doznać szoku z gimnazjum widząc chipsy :O

      Usuń
  9. to nie jest prosta i lekka lektura, ale na tyle ważna....że warto

    OdpowiedzUsuń
  10. mi mój facet strasznie polecał tą książkę, ale jeszcze się za nią nie zabrałam. ciekawe, czy mnie też będzie tak usypiała :D
    dobrze być niezaprogramowanym człowiekiem bez instrukcji ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Very lovely! This is such an amazing post!

    ** Join Love, Beauty Bloggers on facebook. A place for beauty and fashion bloggers from all over the world to promote their latest posts!


    BEAUTYEDITER.COM
    INSTAGRAM @BEAUTYEDITER

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeczytałam zamiast Hellera - Hitlera. Źle ze mną. Przyznam, że książki nie znam, Przyjaciół za to namiętnie oglądałam i uwielbiałam. No lepiej zestawić tych dwóch przykładów nie mogłaś! Trzeba być sobą i tyle :).

    OdpowiedzUsuń
  13. w ogóle nie kojarzę tej ksiązki, ale cytat z niej zaintrygował mnie. Z kolei stwierdzenie, ze cięzko przeczytać 12 stron, już mniej xD/Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam może za mały mózg na te książkę xD

      Usuń
  14. Paragraf jest genialny - tylko do jego lektury trzeba być niestety... facetem. Yossarian - to archetyp mężczyzny a książka opisuje świat skrajnie męski. op cóż bardziej męskiego od bazy wojskowej, gdzie podwładni nie rozumieją działań dowództwa, dowództwo nie rozumie oporu podwładnych a jedni i drudzy próbują zachować resztki rozsądku ociekając w ... wariactwo.

    A co do "książkowego życia" - ścisłe trzymanie się algorytmu znamionuje automaty, a w żywych ludziach budzi opór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to powód, dlaczego nie umiem przejść przez tę książkę :/

      Usuń
  15. Nigdy nie zastanawiałam się nad kodami, systemami postępowania :D Jakoś nie dla mnie... Nie zastanawiam się co by było odpowiednie w danej chwili, mam w zwyczaju najpierw robić, później myśleć :D Ale przyznam, że książka porusza intrygujący temat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę trochę podejścia. U mnie to trochę mechanizm obronny, którego trudno się pozbyć :/

      Usuń
  16. Co do FB to musiałabyś chyba założyć to jako stronę, a nie konto prywatne i nie będzie problemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby założyć stronę potrzebne jest konto prywatne :/

      Usuń
  17. Nie pamiętam tej książki, pewnie po prostu jej nie czytałam, więc czas to zmienić!
    pozdrawiam, mikrouszkodzenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. pierwszy raz słyszę o tej książce :p

    obserwuję i zapraszam :)
    http://dezmansowaaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki serdeczne, zapraszam częściej :)

      Usuń
  19. Książka dość ciekawa nawet po paragrafie można to stwierdzić.

    A co do fb to on tak czasem ma, dobrze że na blogu nie proszą o dowód haha :)

    OdpowiedzUsuń