niedziela, 31 lipca 2016

I ain't got seventy days

Jak już kiedyś wspomniałam, cechuję się raczej wysokim progiem wzruszalności. Smutnego pieska, zerwany przez wichurę dach, a nawet wielkie, zaokrąglane do tysięcy ofiary wojen czy katastrof scrolluję dalej.

Zatem pierwsze 10 minut Wiadomości/Faktów/Panoramy/Wydarzeń oglądam bez emocji.

W trzech czwartych się poruszam, choć też od niedawna. Zaraz po wzmiance o jakieś katastrofie w dalekim kraju, a przed heheszkami o nowym rekordzie Guinnessa.

Poruszam się przy reportażach ze smutnej codzienności. I też nie przy wszystkich. Przy tych "straciłam dom", "mam długi",  "nie mam pracy", "ZUS mnie oszukał", "choruję na ciężką chorobę" to nie.

Poruszam się, jak ktoś zrobił krzywdę dziecku. Jakąkolwiek. Nawet najmniejszą. Nawet taką, o której nie mówi się w telewizji.

Dzieci nic nie wiedzą. Nawet te najbardziej bystre. Dowiadują się od innych. Czasem może nawet nie wiedzą, że ktoś im robi krzywdę. Przeczuwają, bo mają gdzieś jakiś ogólnoludzki wbudowany kod, pikający po cichu, że coś jest nie tak, ale skąd mają mieć pewność. To jak ze mną i męskimi brodami. Papa ma brodę - więc się nie golił. Długo zatem nie miałam pojęcia, że mężczyźni golą się codziennie, bo u mnie w domu tak nie było. Dowiedziałam się o tym z reklam.

A jak już się dowiedzą, że ktoś zrobił im krzywdę - co mają zrobić? Przecież niewiadomo, gdzie mają pójść. I co zrobić z tą krzywdą. Przecież trzeba kochać ojca swego i matkę swoją by długo żyć i mieć powodzenie na ziemi.

Nie ma zapewne perfekcyjnym mam i tat. Każda taka para przegięła z czymś w jedną czy w drugą stronę, wychowując dziecko na zbyt nieśmiałe, zbyt samolubne, zbyt niepewne siebie, zbyt buńczuczne, zbyt skryte, zbyt głośne. I to czasem zupełnie niechcąco.

A czasem pewne krzywdy zostają na długo.

I co to za niesprawiedliwość! Nie dość, że wiele dni dzieciństwa było zbyt pochmurnych, to jeszcze ich cienie się kładą potem. I kolejne dni - już dorosłości - nie są w pełni słoneczne.

Mam bzika ostatnio na punkcie czasu. Odkąd mam ćwierć wieku na liczniku, mam wrażenie, że jestem już okropnie stara (xD) i mam tak mało czasu! Że lato jest tak krótkie w tej szerokości geograficznej, a ja w tym roku wyjątkowo z niego nie korzystam.

A takie pochmurne dziecko, które jest już dorosłe, musi najpierw spojrzeć w swoje prywatne niebo, zorientować się, że coś się na nim zalęgło, w potem często iść na długie odchmurzanie.

To zabiera czas. Na punkcie którego mam bzika. I to takie niesprawiedliwe. Inni w tym czasie nie muszą się odchmurzać. Opalają się pod słońcami szczęśliwych chwil.

Dorośli niech się zabiją w wojnach. I niech bawią się w gry w parlamentach. I niech rzucają w siebie nożami i słowami. Im już nic nie będzie.

Dzieci niech zostawią w spokoju. Może mniej pochmurne będą i mniej chętnie bawić się w wojny i inne smutne rzeczy jak dorosną.

Happy End

Pod etykietą z Facebooka, tą po prawej, jest już link do nowego profilu! Te dwie osoby, które polubiły go do tej pory - zapraszam do przeprowadzki :D I zapraszam innych do przysiadania się - jeśli ktoś ma ochotę :)

8 komentarzy:

  1. Ja z kolei mam podwyższoną wrażliwość na losy zwierząt. Nie z powodu jakiegoś fanatyzmu, nam papugę od dziesięciu lat. Jest oswojona i tak przywiązana, że niejeden człowiek odpada.
    W głównym wątku jednak pozostaje się z Tobą wyłącznie zgodzić. Bardzo wzruszająco i przekonująco napisałaś o krzywdzie dzieci, a także ich sposobie postrzegania świata. Zwłaszcza ten przykład z brodą: niby taki prosty, ale daje do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ćwierć wieku to nie tak dużo, staro czuć się nie musisz :) Może jestem nie czuła, ale ani los dzieci, ani zwierząt (nawiązując do koleżanki wyżej) nie ruszają mnie. Co mnie zatem rusza? Katastrofy, wypadki, rzeczy, na które wpływ ma tylko natura. To mnie porusza tam gdzieś w środku, budzi we mnie niepokój i zakłopotanie.
    Pozdrawiam i zapraszam! ♥
    http://marianna-pisze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby niedużo, ale zawsze to jakiś kamień milowy ;)

      Usuń
  3. U mnie wielkmi krokami zbliża się trójka z przodu zawsze się śmiejemy z koleżanka z pracy bo np coś mi mówi "no wiesz taki starszy ok 30.." a ja do niej Anusia my też jesteśmy już ok 30 (bo też Ania) mi ogólnie od momentu gdy skończyłam 20 lat to mi czas ucieka między palcami i to dosłownie.
    Ja np sama mam tak że krzywda dzieci i zwierząt mnie wzrusza nawet w filmach.. a mogę oglądać jakąś krwawą jadkę i ani mnie to ruszy ani pyknie to samo tragedie na świecie czasami jest tak że myślę o tym ale najczęściej że biedni ludzie i tyle

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak człowiek był młodszy to w ogóle miał jakieś zwariowane poczucie czasu. Ja byłam przekonana, że jak ktoś ma 50 lat to już jest turbo stary :D

      Usuń
  4. U mnie wrażliwość na krzywdę dzieci wzrosła gdy urodziłam swoje, to chyba naturalna kolej rzeczy i nigdy nie rozumiałam, jak komuś tak bezbronnemu można świadomie robić krzywdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jest szansa, że mi się jeszcze nasili...

      Usuń