wtorek, 5 kwietnia 2016

W katedrach drzew, w przyłbicach gór


Tak, mam okno. Wiem, że wiosna już się wylęgła i nie, że kwili, ale rozdziera się na całe gardło promieniami słońca.
Ja bez Imienia ma jednak kilka zaległych wspomnień i kilka zdjęć, którymi koniecznie musi się pochwalić w Internetach.
Przed Państwem – dwa jedyne dni prawdziwej zimy, które Bez przyjęła z radością. Dwudniowy wypad w góry zimową porą :)
Wesoła Chatka, w której mieszkam i pracuję, wpadła przy niespodziewanym wieczorze przypiwkowym na równie niespodziewany pomysł wyjazdu z góry. Natychmiastowe wklepanie ustaleń do kalendarzy oraz zaklepanie samochodu pozwoliło ziścić się tym przypiwkowym planom, które – wiadomo! – nigdy się nie spełniają. A zmysł ekonomisty (czyli mój :)) wyhaczył apartament złożony z dwóch pokoi i czterech wielkich łóżek (Bez spała zaraz przy aneksie kuchennym! :D) w przyjemnej chatce w Kościelisku za jedynie 30 zł od osoby! Idealnie dla trzech dziewuch i pana – jak to określiła właścicielka przybytku :D
Na dowód rzeczywistego odbycia się tego wypadu – dokumentacja fotograficzna. Dzień pierwszy – Dolina Chochołowska i wejście na Grzesia. Byliśmy – prawdopodobnie – o krok od szczytu. Trudno jednoznacznie określić, bo im było wyżej, tym było mniej widać o.O (paradoks). Ostatnie zdjęcia – prawdopodobnie jakieś 10 minut drogi od szczytu. 




Drugi dzień – przepiękna zimowa Dolina Kościeliska, a po drodze - jaskinia Mylna. Schodząc z dojścia do jaskini opatentowałam własny system schodzenia dla wystraszonych łamag – rakiem na tyłku. Widoki były nieco bardziej wyraziste niż dnia pierwszego i… nie, nie będę się tu silić na opisanie tego w jakiś wybitny sposób. Było PRZEPIĘKNIE. Jak w Narni :) (chyba, bo nie czytałam ani nie oglądałam :D).

Happy End
W schronisku na Polanie Chochołowskiej strasznie dobry czokomilk (czy jakoś tak :D) zapodają ;)

10 komentarzy:

  1. Zazdroszczę, choć zazdrość zły chochlik, tego wypadu, bo uwielbiam obcować z naturą, złowróżbnie piękną, zwłaszcza tam, gdzie stopa ludzka zwykle nie staje, gdzie ptak nieznany zaśpiewa z otchłani, zauroczy dźwiękiem, liść szelestem, ścieżka samotnością... Zapraszam również do mnie: www.blacklady.blogujaca.pl, łączę pozdrowienia, Justyna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za piękny komentarz :) Zaglądnę na pewno! :)

      Usuń
  2. dobrze, że wiesz, że mamy wiosnę, bo te zdjęcia mnie zmroziły :) poproszę o więcej kolorów i słońca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy spojrzeć za okno - tam zawsze najlepsze foty :)

      Usuń
  3. Kocham góry. W tym roku jakoś tak się nieszczęśliwie złożyło że nie zdołałam się tam wybrać. Piękne zdjęcia
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze jest pora na góry :) Ba! Teraz zaczyna się pora na góry :)

      Usuń
  4. Góry zimą są przepiękne! Ich widok zapiera dech w piersiach i tak jakoś pasuje ta pora roku do tego miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze bałam się pojechać w góry zimową porą. A jest tak przepięknie! :)

      Usuń
  5. Nie byłam zimą w tatrach, ciepłolubna jestem. Tak się zaczęłam zastanawiać, jak Ty z tej Mylnej schodziłaś, ale po chwili wyjaśniłaś...fajnie spedziłas czas :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, to był naprawdę fajny wypad! :)

    OdpowiedzUsuń