czwartek, 24 marca 2016

Ale czemu nie ma pań/ Nieznośnie sentymentalnych?


Ostatnim postem pofolgowałam sobie filozoficznie, a chciałam napisać zupełnie o czymś innym. Idę o zakład, że teraz wydarzy się dokładnie to samo.
Chciałam uprzejmie donieść, co u mnie. Tak na wszelki wypadek, gdybym zginęła jutro od… no, nie wiem od czego może zginąć człowiek, który codziennie pokonuje drogę długości pół metra do pracy, przenosząc tyłek z łóżka na fotel i to właściwie najbardziej ekstremalna czynność, jakiej się podejmuje.
Już wiem! Ostatnio wyskoczyła mi sprężynka z łóżka! Okazało się, że to jest elementem, robiącym mi nieznanego pochodzenia rysy na pupie. Już się bałam, że mam schizofrenię i nocami biegam po chaszczach za łosiami, a potem budzę się z ranami na pupie z Niewiadokąd. TO mogło mnie zabić!
Uprzejmie donoszę, że w ostatnią sobotę zrobiłam sprzątanie mojej pieczary w ramach przygotowań do akcji pod kryptonimem Przenoszenie Tego Całego Mojego Pierdolnika by Być Bałaganiarą Gdzie Indziej. Więcej – wkrótce (jak nie zapomnę podlinkować – będzie tu).
Sprzątanie oficjalnie figuruje na ONZ-owskiej liście rzeczy najbardziej znienawidzonych przez populację ludności pierwszego świata (tuż obok miast bez znaczka z nazwą na Snapchacie, poniedziałku i małej ilości nadzienia w Seven Daysach). Mając tego świadomość podjęłam starania zmierzające ku złagodzeniu negatywnych skutków tej czynności. Zaprzągnęłam do sprzątania Mojego Nowego Męża i podgrzałam sobie wosk o zapachu Wedding Day (który z początku pachniał jak mydło).
Wygrzebałam z wielkiej jak otchłań walizki kurzącej się w kącie mojego pokoju… wszystko. Obejmuje to rzeczy, które nie pasowały do żadnego innego kąta w moim pokoju, zwłaszcza tego widocznego. Zaczęłam porządkowanie.
I zapadłam na sentymentalność.
Znalazłam – a że nie widziałam tego tak długo, można powiedzieć, że odkryłam:

  • moje notatki, kserówki i książki ze studiów. Notatki i zbiór zadań z matematyki, które charczały na mnie i złowieściły. I dowodziły logicznie w październiku, że nie znając logiki („Ominiemy ten dział, tego nie będzie na teście szóstoklasisty/teście gimnazjalnym/maturze/nigdy w życiu”) nie mam szans przejść granic. I pochodnych. Albo moja ulubiona książka, którą musiałam czytać ze słownikiem. „Konsekwencją dyferencjacji systemu społecznego i subsystemu administracji publicznej jest nabywanie przez ostatni autonomicznych aksjologii, odrębnych tożsamości, heterogenicznych celów oraz odmiennych wzorców komunikacyjnych, które przybierając postać specyficznych kodów porozumiewania się zatracą swój uniwersalny charakter. Zjawisko to określa się jako autopojetyczność”. MS Word nie zna tego ostatniego słowa. A żeby było zabawniej, po przebrnięciu przez cały ten zwariowany podręcznik, wykładowca przez pomyłkę rozdał nam egzaminy z innego materiału i wspaniałomyślnie po zorientowaniu się o swoim błędzie zaliczył wszystkim z  góry na dół ten egzamin xD

  • materiały pt. Get ready to matura z WOSu 2010. Trzy duże zeszyty zapisane maczkiem. O ustrojach politycznych, typach partii, rolach organów władzy wykonawczej, ustawodawczej i sądowniczej. Zatrzymałam to sobie na ewentualną konieczność potwierdzenia moich kwalifikacji w sporach natury politycznej. Ciekawe, czy JK ma taki zeszyt… ;)

  • mój pierwszy w życiu słownik polsko-angielski. Ciężkie życie w mojej szkolnej torbie pozbawiło go okładki. Był ze mną nawet za granicą! Dostałam go od moich rodziców na początku nauki angielskiego…


Mój M. powiedział dziś zlękniony „Ale go wyrzucisz, prawda?”.
No, chyba go pogięło.
Happy End
Ostatnio przypadkiem zrobiłam krupnik o.O

18 komentarzy:

  1. łeee, łóżko ze sprężynami, fuj! chociaż, ja mam teraz takie ikejowskie z tymi szczebelkami drewnianymi i matko z łojcym, jak to skrzypi :<

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem mega sentymentalna i dlatego w czeluściach mojego pokoju w domu rodzinnym odnaleźć można notatki ze studiów, z liceum,a nawet pierwsze literki za czasów podstawówki. Do tego wszelkie pamiątki komunijne,osiemnastkowe, i tak dalej, i dalej. Nawet liściki podsyłane na lekcjach w gimnazjum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem niestety zbieraczem, ale przed zbliżającą się przeprowadzką - ograniczam :)

      Usuń
  3. chyba rok temu robiłem taki remanent... czegóż ja wtedy nie znalazłem... większość poszła do kosza, ale zostawiłem sobie holenderską kartę telefoniczną z pępkiem... nówka sztuka, nie śmigana... ale zadzwonić to już niej nie zadzwonię, bo ma nominał w guldenach :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Holenderska karta telefoniczna? No nieźle :)

      Usuń
  4. U mnie w pokoju leżą 3 kupy notatek, gazet i książek. I aż żal wyrzucić...:D Tzn notatki i gazety, bo książki zostają. Tak czy siak dziwne te ludzie przywiązanie do rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przezwyciężyć ten żal - ja to uczyniłam i mam więcej powietrza w domu :D

      Usuń
  5. Heh, przypomniało mi się, jak zajrzałem po dobrych parunastu latach do swojego 1 opowiadania, które napisałem w podstawówce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że to nie przez styl mojego pisania... :D

      Usuń
  6. Jednych relaksuje gotowanie, innych porządkowanie. Ja należę do tej drugiej grupy.Czy dobrze widzę, że poddałaś słownik zabiegom introligatorskim? Podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, słownik wygląda tak ze starości... :(

      Usuń
  7. Ostatnio, jak robiłam porządek w kartonach z papieruchami znalazłam swój pamiętnik. Oddałabym wszystko, żeby go nie znaleźć, bo czytając to to... To moje oczy płakały krwawymi łzami XD.

    OdpowiedzUsuń
  8. też miałem kiedyś taką sprężynę w łóżku, potrafiła mnie obudzić w nocy, u Natalii też walają się jej stare notatki z gimnazjum, liceum, czekam tylko na remont, kiedy będę mógł to wszystko wyrzucić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się przez trzy dni nie zorientowałam, że to ta sprężyna robi mi ziazi... :D

      Usuń
  9. O matko też kiedyś miałam taką walizkę, w które było wszystko z serii "a może się przyda" - stare podręczniki, zeszyty (jakby książka do przyrody z 4 klasy szkoły podstawowej mogła mi się przydać do matury...), jakieś powieści, które pisałam za dzieciaka, kserówki, zdjęcia itd. Masakra :D Dziś mam wszystko posegregowane, to co sentymentalne trzymam w pięknym pudełku wspomnień, a różne przydatne mi podręczniki z liceum schowałam do pudeł i czekają na dnie szafy na przyszły rok czyli klasę maturalną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę znalazłam bratnią zbierankową duszę ;)

      Usuń