niedziela, 21 lutego 2016

Z każdym swoim dniem/ Zaprzyjaźnij się


Opuściłam na jakiś czas ten mój internetowy padół. Ale wróciłam! Ponownie nieudacznie biegam tymi równymi, zapaskudzonymi chodniczkami pomiędzy klawiszami.
Weekend. Jak ludzie w Polandii nazywali wcześniej te dwa dni na końcu tygodnia – zanim ich podstępnie zangliszczono? Z przerażeniem pomyślałam, że może weekend po prostu… nie istniał? :O
Tydzień temu, jak i w tym tygodniu, zagospodarowaliśmy sobie z Moim M. weekend bardzo szczelnie i przyjemnie. To dowodzi temu, że Mój M. jest mężczyzną słownym (obiecał mi taki obrót spraw weekendowych po wykończeniu swojej pracy magisterskiej), a ja zwyczajnie jestem niedostatecznie cierpliwa, by nie powstrzymać się przed niedowierzaniem w jego obietnice.
Poprzedni weekend był zaiste mocno upakowany atrakcjami.
Sobotnim rankiem, o świecie przed 11 wyruszyliśmy zaskoczyć nasze przepełnione Królewskim Miastem płuca powiewem świeżego powietrza w wiosce, z której pochodzę, co to jest za lasami, za rzekami, za autostradą A4, po drugiej stronie Wisły, tam Hen-Hen.
I już tego samego dnia odwiedziliśmy (ja po chyba 7 latach, a Mój M. najpierwiej w życiu) jedyne kino w całym powiecie, gdzie obejrzeliśmy… polską komedię romantyczną. Planeta Singli. To moja znajoma (o najdłuższym stażu znajomości ze mną) wysunęła ten ryzykowny pomysł w ramach akcji double-date. Poszłam. Zobaczyłam. Nie porzygałam się. I nawet niestety dobrze się bawiłam. Niestety – bo musiałam się do tego przyznać po moich początkowych hejtach na ten pomysł (bo z natury mam naturę hejterską). Nawet polecam toto.
Ledwo wysupłaliśmy się z przepełnionej parami i oparami uczuć jedynej sali kinowej w jedynym kinie w powiecie (polecam z uwagi na seanse o obniżonej zawartości popcornu!), a już przechodząc przez śliską skórzaną kanapę zgrabnego Peugeota (mogłabym mieć takie autko!) wbiliśmy na imprezę na cześć pierwszych inżynierów w wiosce Hen-Hen. Przeprowadziliśmy gruntowną analizę wszystkich 180 (sztuk!) mieszkańców wioski Hen-Hen i doszliśmy do wniosku, że w poniedziałek poprzedzający imprezę o godzinie 9 o świcie rano wioska Hen-Hen zaiste zyskała pierwszego obywatela o tytule inżyniera, a o godzinie 15 już – drugiego (moja Sis). Cóż dodać – imprezę można uznać za wpisującą się w narodową tradycję celebrowania ważnych uroczystości. Podano sałatkę jarzynową, zagryziono swojską kiełbasą i lejsami, a wódka była pijana.
Tylko Ja bez Imienia dołożyła nutkę ekstrawagancji. Zrobiłam specjalnie dla siebie (czyli dla mojej najlepszej przyjaciółki) sałatkę owocową. Coś na pocieszenie w czasie obowiązywania mojego no chocolate challenge. No chocolate challenge zyskał wskutek imprezy „doprecyzowanie założeń projektowych”. Okazało się, że nie obejmuje ciasta od mamy (argument: mamie by było przykro), ale obejmuje chipsy i frytki (no…). W ostatnim tygodniu zastanawiam się nad klasyfikacją lodów. I nie wiem :/
Dzień zakończył się następnego dnia :)
Ciąg dalszy opowieści weekendowych – wkrótce :)
Happy End
Agnieszka Więdłocha – jedna najbardziej charakterystycznie przerażających się aktorek w Polandii – nosiła w tym filmie tak OBŁĘDNE ciuchy! Idźcie zobaczyć!

18 komentarzy:

  1. Planeta Singli to ogromne zaskoczenie, jeśli chodzi o polską komedię :). Bardzo podobał mi się ten film i również polecam :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to zaskoczenie. Byłam przygotowana na najgorsze :D

      Usuń
  2. Heh, fakt że słowo weekend się tak bardzo w Polsce przyjęło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak bardzo, że mam wrażenie, że nigdy nie było innego słowa :)

      Usuń
  3. Sałatka jarzynowa i kiełbasa, to jak ubiegłej epoki, ale zawsze się sprawdza :-)
    Filmu nie widziałam, ale boję się polskich komedii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miała obawy, ale... żyję i mam się nieźle :D

      Usuń
  4. Też już zaliczyłam -Planetę singli ,naprawdę super film :)
    www.khatstyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś już czwartą osobą polecającą ten film, to nie może być przypadek :D
    Zaiste challenge z prawdziwego zdarzenia, trzymam kciuki i życzę mnóstwo silnej woli!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie daję radę! Zobaczymy, jak długo :)

      Usuń
  6. haha polecam toto. Skoro tak okey namówiłaś mnie ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie widziałam Planety singli, ale słyszałam dużo pozytywnych opinii ;) Ciekawe jak kiedyś nazywano weekend :))

    OdpowiedzUsuń
  8. weekend się przyjął i tak zostanie chyba już na dobre;p planety singli nie widziałam, ale jako,że lubię oglądać filmy to z pewnością obejrzę.
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że już kilkoro ludzi "zagoniłam" do kina na ten film :D ;)

      Usuń
  9. Słyszałam właśnie, że Planeta Singli nie jest taka straszna jak na polskie komedie przystało :D

    OdpowiedzUsuń