niedziela, 28 lutego 2016

Tańczy panna młoda/ Życia nam nie szkoda

Paulo Coehlo – autor wszystkich życiowych cytatów w Internetach, z pewnością powiedział(by), że „Warto podkreślać swoje sukcesy by droga do doskonałości wydawała się nam łatwiejsza” (Wstawiam znak cytowania nie cytując… o.O Tak by the way – jak to mawiali starożytni Rosjanie – Internety o cytowaniu: klik!). Zatem:
  • pracowałam w tym tygodniu jak z motorkiem w dupci,
  • przeszłam wielokrotnie między regałami ze wszystkimi słodyczami świata i nawet nie drgnęła mi powieka,
  • nauczyłam się tak grać w rzutki by trafiać w tarczę (myślałam, że posiadanie militarnego nazwiska wystarczy by nie musieć się uczyć „strzelać”…),
  • odchudziłam moją szafę (przyczyna jej otyłości wyjaśniona tu – klik!), wygarniając z niej trzy worki ciuchów, których nie kocham aż tak bardzo, ale może pokochają je jakieś potrzebujące dzieci i młodzież, dla których jakaś organizacja zbiera ciuszki na mojej dzielni. 
 Z racji mojego podeszłego już wieku (ćwierćwiecze) oraz podeszłego stażu mojej symbiozy z Moim M., zaczęłam się ostatnio zastanawiać, jak mógłby wyglądać taki… ślub :D
Ja w białej sukni w sali pełnej jedzenia. To się nie może udać.
To, że nie mam w mojej przepełnionej (a, już nie!) szafie zbyt wielu jasnych ciuszków to nie przypadek. Ja lubię jedzenie i picie, a jedzenie i picie lubią mnie. I okazują mi to uczucie bardzo ochoczo przytulając się do mnie nader wylewnie (WYLEWNIE – zwłaszcza picie).
Dlatego też skomponowałam autorskie menu ślubne dla ciamajdowych panien młodych, które zdecydują się brać ślub w tradycyjnej białej sukni, a nie w kreacji typu podomka.
Na obiad żurek, ryba z ryżem i surówką z selera. Do tego szampan lub wino. Tylko białe. W ramach słodkości same karpatki i kremówki – bez ciasta. A w repertuarze – białe walce.
Tylko w takich warunkach byłabym w stanie przetrwać z NIESPLAMIONYM honorem.
Zastanawiałam się także (tylko hipotetycznie ;)), co mogłoby zapobiec bezsensownej rzezi kwiecia z okazji moich zaślubin. Nie jestem wielką fanką kwiatów, sama posiadam tylko jedno ziele – półumarłego kaktusa Włodzimierza i naprawdę do podkreślenia wagi formalizowania związku nie potrzebuję obsypania głównych bohaterów kwiatami, które umrą szybciej niż dogorywający momentami Włodzimierz. Wiem, że wiele par ma tego typu obiekcje i domaga się zamiast kwiatów a to wina, a to kuponu totolotka, a to czego tam innego.
Ja z racji tego, że nie umiałabym się zdecydować na jedną rzecz, wymyślam listę! Już teraz, bo jak przyjdzie co do czego to nie będzie czasu na rozmyślania nad tym! :D
Na tę chwilę mam:

  • kwiaty doniczkowe (jak Włodzimierz do tego czasu nie umrze – będzie miał towarzystwo :))
  • świece lub woski zapachowe (mój ostatni fioł – na pewno się nim podzielę :))
  • czekolada, dużo czekolady! soki owocowe i warzywne oraz jarmuż
  • Mój M. to by pewnie chciał książki – ja to nie, opowiem może kiedyś, czemu :)
  • pocztówki! (o tym też kiedyś opowiem ;))
  • wsuwki, długopisy i gumki do włosów – coś, co zawsze się gubi, choćby się tego miało milion xD
  • kluczyki do Ferrari (najlepiej z samym Ferrari)
Jak mi jeszcze coś przyjdzie do głowy to przyjdę i powiem :)
Happy End
Moja koleżanka – Ruda co Tańczy jak Szalona - wysłuchiwała ostatnio moich kolejnych szalonych pomysłów, których nie zrealizuję. Tym razem był to pomysł zmiany koloru włosów. Mój błyskotliwy monolog brzmiał: „Może pofarbuję sobie włosy na chwilę? Tylko musiałabym być pewna, że nie będę miała w tym czasie jakiegoś wyjazdu z pracy. Tak na wszelki wypadek. Boję się, że mi wyjdą jakieś rude czy coś…”

6 komentarzy:

  1. kiedyś mój znajomy po ślubie otworzył szybkie "stoisko" /marketingu bezpośredniego/ i sprzedawał w nim czajniki "bezprzewodowe"...
    pozdrawiać :)...

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przyznać, że nie jesteś wymagająca:-) Menu ciekawe, może poza kremówkami, bo nie lubię...
    a Ferrari jak rozumiem ma być czerwone? tak pytam, jakby co...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, poproszę czerwone, jeśli można! :)

      Usuń
  3. Zamiast kwiatów, które rzeczywiscie zaczynają być niemodne u nas wiele par wspiera datkami organizacje pozarządowe- przeważnie opiekujące się dziećmi niepełnosprawnymi lub jakieś małe domy dziecka. Zamiast kwiatów do życzeń dołącz datek dla potrzebujących. Dopisują to w zaproszeniach - oczywiscie w ładniejszej formie niz ja.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń