Przejdź do głównej zawartości

Posty

Żegnaj, lato, na rok - cz. II

Moje lato było... letnie. W sensie umiarkowane, a więc... letnio letnie! :) Umiarkowane, bo bez Bali (nawet bali słomy ;)), w większości przy słoneczku ekranu komputerowego i ciepełku zasilacza, specyficzne, ale udane, o czym świadczy mnóstwo rzeczy, które mnie cieszyły w te letnie miesiące i o których chciałabym hurtem opowiedzieć!

c.d.

Załóż trampki, zrzuć bambosze, czyli zasportowałam! Prawdziwy szok i to popylający w butach sportowych! Ja bez Imienia - zatwardziała miłośniczka siedzącego trybu życia i wyznawczyni poglądu, że po to się ma dom, żeby w nim siedzieć, bo się marnuje, najpierw biega, a potem... chodzi na siłownię! I to już w sposób patologicznie zaangażowany, bo zasięgając porad trenera i używając dużej części tych wszystkich strasznych maszyn. Dowiedziałam się dzięki temu, że mam mocne nogi, krótkie ręce, najgorsza seria w jednym tygodniu jest tą spoko przedostatnią w kolejnym, a najstraszniejszym przyrządem na całej siłowni jest tak naprawdę... żółta gum…
Najnowsze posty

Żegnaj, lato, na rok - cz. I

Nie wiem, co jest większym zaskoczeniem - moje pojawienie się na tym systematycznie zaniedbywanym blogu czy to, że lato już niedługo, już za chwilę się skończy.

Mogę być bardzo przekonującym dowodem anegdotycznym na realny wpływ zmian klimatu na życie gatunku homo sapiens na planecie Ziemia. Samolotami latam w zimie (zagraniczne wojaże w lutym), strój kąpielowy zakładam w marcu (i to na zewnątrz!), a urlop planuję na listopad (tak naprawdę to mam urlop, kiedy chcę, bo sama jestem sobie szefem, czyli mam działalność, czyli formalnie nie mam urlopu :D).

Moje lato było... letnie. W sensie umiarkowane, a więc... letnio letnie! :) Umiarkowane, bo bez Bali (nawet bali słomy ;)), w większości przy słoneczku ekranu komputerowego i ciepełku zasilacza, specyficzne, ale udane, o czym świadczy mnóstwo rzeczy, które mnie cieszyły w te letnie miesiące i o których chciałabym hurtem opowiedzieć!

Przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda, czyli podróże A szkoda zwłaszcza, gdy z pewnych przyczyn …

Znów przyszedł maj! / A z majem bzy

Kończę dziś 28 lat. To dostatecznie ważna okazja by pojawić się na moim systematycznie zaniedbywanym blogu i - tak jak rok temu - przedstawić 28 faktów na mój temat z okazji 28. rocznicy mojego pojawienia się na świecie. Dzielę datę urodzenia z moim chrzestnym, przyjacielem taty, koleżanką koleżanki, Arturem Rojkiem, Zbigniewem Wodeckim, Tonym Blairem, Georgem Clooney'em, Mariuszem Maxem Kolonko i - od dzisiaj - z najmłodszym Royal Baby :) Najdalej na północ byłam w Sztokholmie, na południe - w okolicach Blue Grotto na Malcie, na zachód - w Llanwrtyd Wells w Walii, a na wschód - w Tallinie.W Polsce najdalej na północ byłam w Jastrzębiej Górze, na południe - na szlaku do źródeł Sanu w Bieszczadach, na zachód - w Szczecinie, a na wschód - chyba w Zamościu.Mam na koncie 4 szczyty Korony Gór Polski: Rysy (Tatry), Tarnica (Bieszczady Zachodnie), Mogielica (Beskid Wyspowy) i Wielka Sowa (Góry Sowie).Widzę codziennie Mogielicę z okna <3W dzieciństwie oglądałam Power Range…

Mieć z pół kilo biżuterii / Kapelusze takie duże

Teraz, kiedy już nie martwi mnie to, że nie mam bordowej koronkowej bluzki, bez której przecież według świątecznych reklam nie zasiada się do stołu wigilijnego ani cekinowej, ale eleganckiej czarnej sukienki na sylwestra, nie do używania przez pozostałe 364 dni w roku, sklepy otworzyły swoje drzwi na tyle szeroko, że zmieści się w nich i niedojadająca studentka, i matka-polka z budżetem ubraniowym dzielonym na 5 córek, i świadoma zawyżenia sieciówkowych cen ekonomistka. Z okazji po-świąt wyprzedaży przybywam z postem (jeszcze nie tym wielkim), w którym chwalę się moimi osiągnięciami w powiększaniu (i pomniejszaniu!) swojej garderoby.
Krótki rys historyczny. Przez znakomitą większość swojego życia obce mi było zjawisko kupowania ubrań tak po prostu. Moja szafa zapełniała się przede wszystkim ubraniami, które były mi konieczne oraz ubraniami dostawanymi od innych osób (co bardzo lubiłam!). Bardzo dobrze pamiętam pierwszą rzecz kupioną przeze mnie dla przyjemności - to był prosty, czarn…

I dreamed in colour 'cause I lived in black and white

Od wyjścia z mojej głowy na ten tak zwany "jaw" mojej listy marzeń, życzeń i planów wyczołgałam już ponad rok mojego żywota. A czołgać się do wieczności jest mi zdecydowanie łatwiej, odkąd łatwiej mi utrzymać moją ciężką i "zieloną od marzeń" głowę trochę wyżej by nie ciorać nosem w szarym błocie codzienności (och ach). A to odkąd swoją naprawdę piękną dłoń (a mężczyźni rzadko mają piękne dłonie) do tego przykłada wspomniany tu i ówdzie Chłopak z Gitarą. Mięśnie karku mi się zdecydowanie wzmocniły i wolniej się męczą, a - co ciekawe - pierwszą dawkę zastrzyku z humoru Chłopaka z Gitarą dostały właśnie tego słynnego 28. września zeszłego roku. Jak to mawiają klasycy internetu: "Przypadek? Nie sądzę".
Nadejszła zatem chwila, by zrobić mały update mojej listy. I poskreślać, i podopisywać :)
BUCKET LIST  stan na dzień 2.11.2018 1. Porozmawiać po rosyjsku w Rosji 2. Przejechać się koleją transsyberyjską 3. Pojechać na Eurotrip po Bałkanach 4. Polecieć na Amer…

W Muminków się przenieście świat

Z dość znacznym opóźnieniem pora na trzeci przystanek w moim pierwszym (bo nie ostatnim) eurotripie po krajach bałtyckich (wstęp i szczegóły - tutaj) - Tallin!

Do Tallina dotarłyśmy o 21:25 i musiałyśmy się pospieszyć, bo recepcja w naszym hostelu była czynna do 22:00. Skorzystałyśmy więc - ja po raz pierwszy w życiu - z Ubera, wykorzystując pierwszy darmowy przejazd z dworca (który jest w oddaleniu od centrum miasta) do naszego hostelu. Samochód prowadził zdaje się, że Rosjanin (po raz kolejny przydała mi się znajomość rosyjskiego), który na pytanie, czy zdążymy, odpowiedział: "A widziałyście film Szybcy i wściekli"? Poprosiłyśmy o jednak standardowy przejazd ;)

Miasto spodobało nam się od razu. Już przy wjeździe spodobały nam się śliczne, pastelowe domki, przywołujące klimat skandynawski, a które nazwałyśmy domkami Muminków ;) Okolice dworca wydawały się bardzo nowoczesne, a centrum - mega klimatyczne.

Tym bardziej mogłyśmy się nim zachwycić od samego początku, bo nasz hostel…